|
A co, mieli rzucić się do ataku grając w 10? Przeciw drużynie, która co chwila naszych cięła równo z trawą?
Żeby grać agresywnie, to trzeba mieć obronę, która zatrzyma akcję przeciwnika i szybko wypchnie piłkę do pomocy. My mamy obronę, która jak zatrzyma akcję to albo nie wie co zrobić z piłką, albo wybija ją na aut/pod nogi przeciwnika.
Bramki na pewno nie murowaliśmy - większość akcji działa się w środku pola i jak tylko nadarzała się okazja, to zaraz wychodziliśmy z własną akcją. To, że kończyły się niepowodzeniem po faulach czy przejęciach, to inna sprawa.
W obecnej sytuacji musimy grać przy równym bilansie, nie ma mowy o ciśnięciu przez cały mecz przeciwnika. Żaden zespół w Polsce tak nie gra i w chwili obecnej grać tak nie może.
Nawet przy takiej grze się gotuje pod naszą bramką, a co dopiero mówić o tym, gdy z tyłu zostałaby sama obrona, a reszta poszła atakować. Pamiętasz jak skończył się mecz z Podbeskidziem? Chwila, dosłownie chwila nieuwagi w ataku i straciliśmy bramkę.
Dopóki obrona gra jak gra, to nawet z zespołami z dołu tabeli normalny trener nie zaryzykuje gry całkowicie ofensywnej. To byłoby najnormalniejsze w świecie lekceważenie przeciwnika.
Czasy kiedy mogliśmy ruszyć całym zespołem na przeciwnika minęły i nie wrócą. Nie ma już szans zdeklasowania reszty rywali tak jak kiedyś. Przeciwnicy są mocniejsi niż kiedyś.
Niektórzy ludzie w klubie też na głowę upadli, robić wywiad z Maaskantem aby ten tłumaczył się ze zmian. Kretynizm, to jest najczystsze w świecie nękanie trenera, jak to się skończyło w Polonii Warszawa to wszyscy widzieliśmy. Jak kibice zaczną ustalać skład i decydować o stylu gry, to to się źle dla Wisły skończy.
Prowadzimy w meczu, mamy jednego zawodnika mniej i trener miałby zdjąć kogoś z defensywy, gdy wiadomo jest, że trzeba będzie się bronić? Pod koniec meczu zawodnicy nie mieli sił po prawie całej połowie granej w osłabieniu, a tutaj ktoś pieprzy o Riosie i atakowaniu. Okazje na podwyższenie wyniku zostały zmarnowane, pod koniec nie było nawet szans, aby coś więcej wyprowadzić i strzelić, więc trzeba było bronić wyniku jednocześnie patrząc na kolejny mecz, aby najważniejszych zawodników nam nie połamali.
Wymagacie niemożliwe. Cofnijcie się pamięcią kilka miesięcy i nabierzcie trochę pokory. Pierwsze miejsce w tabeli chyba zaczyna do głowy za bardzo uderzać.
W chwili obecnej bardziej należy martwić się o to, aby koszmar nie wrócił, niż wymaganie szalonej gry do przodu.
Ostatnio edytowane przez PiotrG : 15.04.2011 o godz. 01:44.
|