rafkur napisał(a):

|
Wyłączając parę "eksportowych" drużyn z wymienionych przez ciebie lig - tak - to jest "gówno nie warte uwagi". To, że nam odjechali niczego nie zmienia. Dalej jest to jak nazwałeś "gówno nie warte uwagi". Zresztą co to ma do oceny czy nasza liga staje się mocniejsza czy słabsza? Ja i część osób twierdzi, że tak staje się słabsza. Część, że wręcz przeciwnie. Interesuje mnie tu porównanie na krajowym podwórku a nie w relacjach z innymi ligami. Co ma do tego jakiś zapyziały klub kojarzący mi się tylko z nazwą lichego piwa? Albo ta przysłowiowa Kavala? Wybacz, nie śledzę ligi np. ukraińskiej i nie interesuje mnie ona tak samo jak nie interesują mnie powiedzmy kobiety z wąsami.
|
Więc skoro średniacy lig w granicach 6-8 w Europie, jak przyznałeś, są "gówno nie warte uwagi", to czego się spodziewasz po meczu Polonii z Widzewem? I pytam, czego się spodziewasz po całej lidze polskiej w takim razie? Czego oczekujesz?
Ligi od 5 wzwyż są połączeniem OLBRZYMICH, aktualnie dla nas nieosiągalnych środków finansowych, z profesjonalizmem w każdym calu w innych futbolowych poddziedzinach. Więc jeśli oczekujesz, że mamy równać do tych lig, już w punkcie pierwszym jest to bezsensem. Popatrz na taką ligę holenderską, tam praca w klubach jest na super poziomie światowym, ale nie ma kasy i są gdzieś 8-10 ligą w Europie.
Stąd pytam, po co w ogóle są Twoje wywody na temat poziomu naszej ligi, skoro nawet gdybyśmy mieli ligę na poziomie 6-8 w Europie dalej byś twierdził, że jest "gówno warta uwagi"? Jest to bezcelowe gadanie, bo nasz kraj gospodarczo nie jest gotowy do tego, aby rywalizować w futbolu z Francją czy Niemcami i mieć futbol na ich poziomie - to jest sport, na który idą miliardowe nakłady, olbrzymie nakłady pracy i tutaj nie tylko chęci, a nawet praca i wiedza decydują o sukcesie.
Jesteśmy aktualnie w stanie znaleźć się w następnych 10-15 latach w rejonach Rosji, Ukrainy czy Portugalii, ale nie wyżej. Więc przyzwyczaj się, że oglądając mecze średniaków ligowych - jak to mówisz - "chce się rzygać", bo nawet przy ogromnym postępie naszej ligi wiele lepiej "dla oka" nie będzie. Będzie zapewne podobnie, jak przy okazji meczów Amkara z Terekiem, czy Połtawy z Metallurgiem.
masterlag napisał(a):

|
Niby ta liga bardziej wyrównana, ale szkoda, że równa w dół.
|
Moim zdaniem, to "szkoda" to za dużo powiedziane. Nie patrzycie w ogóle na to z drugiej, bardziej "optymistycznej" strony, że środek jednak robi postęp. A co to oznacza?
Że skoro robią postęp, to jest szansa, że utrzymają tą rosnącą tendencję rozwoju i przyjdzie taki moment, w którym władający Śląskiem, Lechią, Jagiellonią itd. zobaczą, że mistrzostwa i puchary nie są już zarezerwowane dla dwóch, góra trzech ekip. I jeśli utrzymają to tempo rozwoju, będą regularnie wzmacniać skład, a Lech, Legia czy Wisła dalej będą stać w miejscu czy się cofać, to właśnie takie kluby jak Śląsk czy Lechia staną się ligową czołówką. A jeśli raz, drugi, trzeci Wiśle, Lechowi czy Legii uciekną finanse związane z grą w pucharach, czy generalnie sama ta perspektywa gry z rywalami zza granicy, to będą wręcz zmuszone nawet gonić te kluby, które jeszcze nie dawno były środkiem tabeli.
Krótko mówiąc ta "grupa pościgowa" może nakręcać "starą czołówkę" i odwrotnie. Może być tak jak ze stadionami, gdzie miasta wzajemnie do siebie równają i tak jak np. się okażę, że Legia inwestując w akademię futbolową zacznie stawać się kuźnią talentów i zarabiać na tym kasę, to reszta będzie z pewnością brać od niej wzorce, przykład i zwróci na to uwagę. Chociaż to tylko przykład, czy tak będzie, zobaczymy. Wisła, Legia czy teraz Lech nie rozwijały się w zadowalającym tempie, bo nie miał im kto deptać po piętach i odbierać to, co już osiągają bez trudu - pierwsza trójka w lidze, Puchar Polski itd.
Piłkarze nie mieli motywacji do gry w naszej lidze, bo grając na pół gwizdka trzymali się czołówki i zdobywali punkty, tą postawę głównie było widać teraz w Lechu. Wisła natomiast doszła do punktu w którym była za mocna na ligę, ale za słaba na puchary i trudno było w tej sytuacji o kolejny "pucharowy" progres, bo to już się wiąże z lepszymi grajkami zza granicy, a Ci nie chcą iść do słabej ligi i koło się zamyka. A w futbolu stojąc w miejscu w praktyce się tylko cofa w rozwoju.
A na podkręcanie rozwoju bez naturalnego parcia ze środka/dołu tabeli nie ma u nas środków finansowych w Poznaniu czy Krakowie - bo to już wiążę się z przepłacaniem za dobrych piłkarzy spoza Polski, gdyż tylko kasa może przyciągnąć takowych bez perspektywy gry w wyrównanej, niezłej lidze. Oczywiście pozytywne skutki wtedy są widoczne wcześniej, tak jak w Rosji czy na Ukrainie.
Dlatego uważam, że niesłusznie nie docenia się tego, że środek ligi równa do czołówki, nawet jeśli ta czołówka lekko pojechała w dół (chociaż przypadek Lecha i ich pucharowych wyników nie do końca musi o tym świadczyć). Oczywiście jest druga strona medalu, że Śląsk czy Lechia zachłysną się tym, co mają i dołączą do grona ekip czołówki pogrążonych w stagnacji. Ale nie wierzę, że przy takim potencjale (głównie związanym ze stadionami) Jaga, Śląsk i Lechia poprzestaną na dotychczasowych osiągnięciach.
A jak będzie, zobaczymy.