A tu kolejny odcinek o polskim "dobrobycie":
Cytat:
Polacy toną w długach. Co 3 miesiące dochodzi 50 tys. os
Już ponad 28 mld zł przeterminowanych długów mają Polacy. Firmy windykacyjne zacierają ręce, bo banki i firmy telekomunikacyjne coraz częściej przekazują im całe portfele zadłużonych klientów
Alarmujące badania: prawie co piąta rodzina zadłużona po uszy (23-01-11, 12:36)

Coraz więcej zadłużonych Polaków
SONDAŻ
Z opublikowanego w środę najnowszego raportu Infomonitora wynika, że liczba osób, które nie radzą sobie ze spłacaniem swoich zobowiązań, po raz pierwszy przekroczyła barierę 2 milionów. Jeszcze rok temu z regulowaniem rat kredytów i opłacaniem comiesięcznych rachunków nie radziło sobie 1,7 mln osób, a dwa lata temu było ich niecałe 1,3 mln.
- Wzrost liczby klientów podwyższonego ryzyka ostatnio nieco wyhamował, ale i tak pod koniec zeszłego roku przybyło ich 50 tys. - mówił wczoraj na II Bankowym Forum Wierzytelności Mariusz Hildebrand, szef Infomonitora. To jedna z trzech firm tworzących czarne listy zadłużonych Polaków. Z tych list coraz chętniej korzystają banki, operatorzy telefoniczni i inni dostawcy usług, by odprawiać z kwitkiem najmniej pewnych klientów.
Czytaj też: Powstają pierwsze fundusze inwestujące w... windykację kredytów
Niestety, mimo rozpędzającej się gospodarki z naszą kondycją finansową jest coraz gorzej. W ciągu ostatniego kwartału 2010 r. przybyło nam aż 3 mld zł nowych przeterminowanych zobowiązań, od których banki, firmy telekomunikacyjne, dostawcy prądu i spółdzielnie mieszkaniowe naliczają w dodatku wysokie karne odsetki. Łącznie nasze przeterminowane długi sięgają już rekordowej wartości 28,2 mld zł.
Przeciętny dłużnik na czarnej liście Infomonitora ma do zwrotu aż 13,8 tys. zł zaległości. W ciągu dwóch lat wysokość przeciętnego długu do spłacenia się podwoiła. To oznacza, że osoby, które raz wpadły w tarapaty finansowe, bardzo rzadko się z nich wygrzebują.
Czytaj też: Czarne listy. Walka z nierzetelnymi płatnikami, czy wielki biznes?
Zdaniem ekspertów od windykacji ta sytuacja - wzrost liczby osób nieradzących sobie ze spłatą bieżących zobowiązań i coraz większy przeciętny dług - jest efektem tego, że w Polsce obowiązuje bardzo restrykcyjna wersja ustawy o upadłości konsumenckiej. Mogą ją ogłosić - i uzyskać w sądzie możliwość spłaty długu w ratach, niekiedy na preferencyjnych warunkach - tylko ci dłużnicy, którzy wpadli w tarapaty wyłącznie z przyczyn losowych. Na Zachodzie przepisy są mniej restrykcyjne, np. w USA rocznie prywatne bankructwo ogłasza ponad milion konsumentów.
Czytaj też: Najpierw czynsz i prąd. A rata kredytu...
Stąd małe zainteresowanie konsumentów upadłością i rosnąca liczba tych, którzy wpadli w spiralę długów. - W ciągu dwóch lat, gdy wprowadzono w Polsce prywatne bankructwo, do sądów trafiło tylko 1,5 tys. wniosków o upadłość konsumencką! Z tego ledwie 22 sprawy zostały przyjęte do rozpatrzenia. Prawo o prywatnym bankructwie po prostu nie działa - komentuje Krystian Kłosiński z działu windykacji w firmie P4, która jest właścicielem telekomunikacyjnej sieci Play.
Z kolei nowych dłużników napędzały w ostatnich latach banki, które lekką ręką dawały kredyty gotówkowe i hipoteczne, także w walutach obcych. Dopiero w grudniu ich apetyty przytępiła Komisja Nadzoru Finansowego, która zabroniła bankowcom udzielać nowych kredytów osobom, które już teraz na spłatę zobowiązań przeznaczają ponad 50 proc. dochodów (lub 65 proc., jeśli dobrze zarabiają).
Czytaj też: Firma windykacyjna Kruk wyliczyła, że tylko co dwudziesty klient chce się dogadać
Bankowcy i operatorzy telekomunikacyjni liczą niezapłacone raty i faktury, a firmy windykacyjne zacierają ręce, bo mają coraz więcej pracy. - Banki chętniej niż kiedyś przekazują na zewnątrz proces windykacji długów, wynagradzając wynajętych windykatorów procentem od odzyskanych kwot - przyznaje mec. Ireneusz Koksztys, właściciel firmy prawniczej Koksztys Kancelaria Prawa Gospodarczego, która zatrudnia 250 osób ściągających pieniądze od klientów banków na ich zlecenie.
- Perswazja zewnętrznej firmy windykacyjnej jest zwykle skuteczniejsza niż monity wysyłane przez banki - przekonuje Koksztys. Sama tylko wrocławska firma Kruk, lider windykacyjnego rynku, obsługiwała w zeszłym roku długi warte 11 mld zł. Kruk chwali się, że udało mu się nakłonić do podpisania ugód i spłacania długów w ratach już 107 tys. osób. Ale to tylko 5 proc. wszystkich konsumentów, którzy toną w niespłaconych ratach.
|
Aby żyło sie lepiej. Wszystkim.
Polskę stać na cud gospodarczy. Itp. itd.