|
Nasza gra momentami wyglądała bardzo fajnie. W niektórych akcjach widać było swobodę i finezję, której w grze Wisły nie było od wielu, wielu miesięcy. Moim zdaniem należało nam się więcej goli i już do przerwy powinno być 0-2.
Pareiko zagrał pewnie, spokojnie. Dziś nie był tak "elektryczny" jak Pawełek w przeciętnej formie.
Obrona moim zdaniem wypadła słabo. Nie chodzi mi o grę w odbiorze, która była naprawdę przyzwoita, a o rozpoczynanie akcji. Cała formacja wyglądała niepewnie i podawała nerwowo i niedokładnie. Nawet doświadczony Jaliens gubił się i grał długie piłki do nikogo.
Pomoc momentami pięknie klepała. Najlepszy był Wilk, który świetnie odbierał i przechwytywał. Nie dał się ponieść emocjom, co zdarzało mu się wcześniej, i nie grał brutalnie. Bardzo obiecująco wypadł też Melikson. O ile pod względem wyszkolenia był zdecydowanie najlepszy na boisku, to jego efektowność nie szła w parze z efektywnością. Pamiętacie jak wykonywał rożne? Ile miał udanych prostopadłych podań, dośrodkowań, strzałów? No właśnie. Moim zdaniem pokazał wielkie możliwości, ale jeszcze nie wielką grę. Wciąż nie przekonuje mnie Sivakov. Sprawia wrażenie pewnego siebie, może nawet trochę aroganckiego, ale z jego występu dziś niewiele wynikało. W przypadku Kirma kolejny strzał w słupek trudno nazwać pechem. Gdy coś zdarza się tak często jest po prostu normą. Małecki rozgrywał bardzo przeciętne zawody, ale świetnie zachował się w kluczowym momencie. Tu też trudno mówić o przypadku - ten chłopak potrafi samemu wygrać mecz.
Genkov trochę mnie zawiódł. Widać, że wie co zrobić z piłką, jego zagrania są przemyślane i dokładne, ale nie był tak aktywny, jak napastnik w tym ustawieniu powinien być. Liczyłem, że znacznie częściej będzie pod grą.
Ogólnie, widać było progres w stosunku do jesieni, ale Wisła wciąż nie jest zespołem, który byłby w stanie gładko wygrywać mecze z rywalami klasy Arki.
|