szczepanwislak napisał(a):

Pamiętam, chociaż podzielone były opinie na jego temat. Według mnie jego parę krótkich meczy z Białą Gwiazdą na piersi nie były takie złe. Sam bardzo chciałem wierzyć w jego wielki talent. A z czasem zacząłem w to wszystko wątpić. I nie do końca wiedziałem jak mam na niego patrzeć pod kątem piłkarskim. Bo poza boiskiem to on niezłe ziółko chyba był I może to mu w części nie pozwoliło się rozwinąć u nas czy też w Górniku.
|
Meczy to krowa. Meczów jak już.
Wszyscy młodzie polscy kopacze, którzy coś kopną prosto dwa razy, nawet na III ligowym poziomie zaczynają się zachowywać jak gwiazdy lub rozgwiazdy co najmniej. Dlatego nie dziwne,że ciężko jest znaleźć solidnego,dobrze rokującego młodego polskiego grajka w miarę dobrą psychiką. Taką, która mu pozwoli zrozumieć,że dobre kopanie to początek a nie koniec, i że praca to jedyne co go czeka w zawodowym futbolu.
Do tego dochodzi jeszcze inny aspekt, typowy dla biednego, zacofanego kraju. Otóż, jeśli trafi się chłopiec umiejący kopnąć dobrze piłkę, i wypatrzył go duży polski klub vide Legia, Wisła, to musi się na sam przód stoczyć bój z prezesem klubiku,w którym młodzieniec gra. Rzecz jasna prezesik słysząc Wisła, Legia, naciągnie swoje sprane spodnie na opasły brzuch i podyktuje cenę z kosmosu. Jak nie teraz to kiedy, to właśnie jest ten dzień,na który czekał od urodzenia. Chcą niech płacą,....a.
Załóżmy,że prezesik zachowuje się ok i za kilkaset piłek puszcza chłopaka. O i tu kolejna przeszkoda. Rodzice. Podobnie jak prezesik czują zapach kasy,dużej rzecz jasna,bo jak go chcą to niech ....a płacą. Ej Maryśka, mamy szczęście,że gówniarz dobrze piłkę kopie, w końcu wyremontujemy kuchnię, spłacimy naszą pandę. Może i do Egiptu polecimy, fotek narobimy, będzie co na NK umieścić. Eh ....a,życie jest piękne.
I gdy uda się w/w klubom przebrnąć wśród prezesa,rodziców, to na samym końcu trafia się menager, który doradza rodzicom. Bo oni nie obyci, nie znają się a on biegły w meandrach, prawno piłkarskich a w jego telefonie na kartę jest pełno numerów do ważnych ludzi polskiej,no i zachodniej piłki, rzecz jasna. Tylko dadzą rodzice kasę na doładowanie to on nie zawaha się ich użyć. Numerów i znajomości. Oj nie. Niech dyktują warunki gigantyczne,a łachy w Krakowie czy Warszawie nie robią, bo chłopak jest zdolny i na zachodzie z pocałowaniem ręki wezmą. Już rozmawiałem przez Skypea w tej sprawie.
Zazwyczaj się to kończy tak,że kluby są za biedne aby kupić dobrze rokującego chłopaka, i jeszcze zaspokoić żądania rodziców wspieranych przez wujka menagera. Dlatego taniej,szybciej kupić kogoś z Bałkanów.
A jak uda się kogoś sprowadzić to niekoniecznie jest ona najlepszy. Ale niejednokrotnie jest to gość, który cudem udało się ściągnąć do juniorów.