ociec Ciemka napisał(a):

A) Nie do końca Basałaj jest temu wszystkiemu winien. Przyszedł w momencie gdy od dłuższego czasu:
1 - graliśmy padakę
2- nie mieliśmy dyrektora sportowego
3 - skautem number one był (jest ciągle?) Kapka Zdzisław
|
Mieliśmy DS ( Jarosza ), ze "skautów" było dwóch trenerów - nieudaczników zatrudnionych jeszcze za Skorży.
tormenthor napisał(a):

|
Niemniej jednak krytykowanie Chaveza i Kirma i nazywanie ich frajerami jest żenujące, zwłaszcza przy jednoczesnym wychwalaniu Małeckiego - ,,piłkarza" który jest jednym z głównych winowajców kompromitacji Wisły w ostatnich 2 - latach, który rozwala atmosferę w drużynie i który piłkarsko prezentuje się bardzo kiepsko. Kirm jest jednym z 2 - 3 naszych najlepszych piłkarzy i powoli zaczyna pokazywać to na boisku. Nie wiem, czy przez całą rundę Małecki zagra takie 2 piłki jak Słoweniec w mec zu z Cracovią. Z kolei Chavez z meczu na mecz gra coraz lepiej i po obróbce taktycznej wydaje się, że może grać na poziomie Głowackiego, a do tego nie jest piłkarzem tak podatnym na kontuzje jak Arek.
|
Ooo tak. Kirm jest zajebisty, bo w meczu z najsłabszą drużyną ekstraklasy wyszyły mu dwie wrzutki. To, że przez ostatnie półtora roku gra przez większość czasu żenująco -
no problem. Zagrał przeciętny mecz, zaliczył asystę - progres jest. Ale chyba tylko w Twojej wyobraźni.
Na podobnej zasadzie czekano na przebudzenie Łobodzińskiego ( ba - niektórzy do dziś czekają ).
"Przełamuje się" od półtorej roku. Dobre. W normalnym klubie już po pół roku takiego "przełamywania się" byłby albo poza klubem, albo w jego rezerwach.
A Chavez - cóż. Pewny, dynamiczny -
nie jest. Delikatnie rzecz ujmując.
Ale fakt, na walkę o środek tabeli chłopaki są jak znalazł.
1q2 napisał(a):

|
A niestety boje się że jest to wariant całkiem realny.Basałaj ratując swoją dupę, przecież nie powie Bossowi że wywalił jego kasę w błoto, tylko obwini o wyniki Maaskanta.Jasna sprawa jak dla mnie.Jeśli Boss to kupi to możemy mieć Zielińskiego.
|
O tym samym myślałem. Proponuję odświeżyć sobie ostatni wywiad prezia, szczególnie fragment o Wiśle jako klubie, gdzie nieustannie jest presja wyniku. Już wtedy Basałaj zaczął przerzucanie odpowiedzialności, bo a nuż jeszcze parę pensji uda się wyciągnąć zanim wszystko spektakularnie pieprznie. Byle doczekać do zimy...