|
@arti, ileż można się wspinać? Mnie się zdaje, że on już robi wszystko na pełnych obrotach i się przegrzewa.
Skorża zrobił 2x MP z Wisłą, ale w końcu coś się w tej machinie zepsuło. Tamtej wiosny mieliśmy pakę, a graliśmy piach. Jakoś się to wszystko kolebało i już za Henryka Kwinto straciliśmy niemal pewne mistrzostwo.
Nijak się ma postawa Wisły z początku rundy wiosennej poprzedniego sezonu do tego co się dzieje teraz. Wówczas był chyba ten sam skład co na początku sezonu, który wgniótł wszystko po drodze przez parę kolejek i szedł na 90/90 :] Inną kwestią był kretynizm zarządu i wywalenie Skorży po 3 fatalnych meczach, w których ugraliśmy punkt (z Jagą 0-0). Potem przyszedł Największy Kasiarz II RP w wydaniu III RP i zepsuł jeszcze bardziej. Psuł i psuł, aż wyleciał i zmienił go Maaskant (dobra, wcześniej kombinował Kulawik).
A teraz zobaczmy na Legię. Skorża dostał klub w łapki na dzień dziecka. Minęło 5 miesięcy i jakoś nie widzę w Legii tego, co hucznie zapowiadali w telewizorze (ku mojej niekłamanej radości). Skorża ma w Legii pakę, która gdyby ją umiejętnie ustawić, rozpier*oliłaby ligę w drzazgi. Ale nie potrafi tego zrobić i efekt jest taki jaki jest (i dobrze). Nie mówię, że Skorża jest złym trenerem, ale zamotał się w tym co robi. Poszło mu fenomenalnie na początku z Wisłą, ale się skończyło. Dostał Legię no i też szału nie ma. 3 ostatnie ligowe wygrane nic nie znaczą. Widzew się zaciął, w Koronie bramkarz dostał czerwień, a wygrana w końcówce z Górnikiem to rzadkie zjawisko znane jako cud.
Teraz do Legii jedzie podniecona wygraną z Polonią Jagiellonia. I tutaj może być bardzo różnie. I jeśli Legia wygra, to cofam wszystko co powiedziałem o Skorży, bo jednak mu w końcu klub wypalił. A jeśli nie, to tylko utwierdzi mnie to w przekonaniu, że Maciej Skorża sobie nie radzi z dużymi wyzwaniami. W ogóle, Legioniści, powiedzcie, bo nie śledziłem: Skorża zapowiadał przed sezonem, że co zdobędzie? I czy były jakieś sygnały od strony ITI, że Skorża musi ugrać ile się da, bo inaczej kicha :]
|