RAFi89 napisał(a):

Powiem ci tak, Maaskanta mnie osobiście ciężko oceniać. Bo mam odczucia że dzisiaj gdybyśmy na ławce posadzili duet Ferguson-Mourinho to mógłbym zwątpić w ich umiejętności trenerskie.
Mam wrażenie że Wisła się dzisiaj do niczego nie nadaje. Na ofensywę ciężko postawić bo jak dla mnie zawodnicy są mocno przeciętni. Umiejętności indywidualne, gra bez piłki nawyki wynikająca ze zgrania, tego poprostu brak. Dodatkowo przy niezgranej obronie która gra głęboko, powstają duże luki między formacjami, bo taki Wilk z Sobolem zamiast zgarniać drugie piłki, często byli za daleko od rywali bo asekurowali obronę.To samo na bokach, skrzydłowy jak stracił piłkę to boczny obrońca był za daleko aby od razu przerwać atak.
Kiedy rywal był cofnięty to jakoś to wyglądało, natomiast przy zespole wyżej i agresywniej atakującym każdy zawodnik musi być w ruchu i potrafić tą piłką grać. Z tym jest problem.
Na defensywę też ciężko postawić gdyż jest sporo błędów i nie zawsze tylko obrońców. Peszko przy drugiej bramce na zamach wziął dwóch zawodników, przy trzeciej głupi faul Wilka, pierwsza bramka wynikała właśnie z tego że mocno się cofnęliśmy, owszem Injacowi wyszedł niesamowity strzał ale nie było nikogo kto by do niego doskoczył bo Sobol i Wilk byli pod obroną.
|
Nie zgodzę się. Po to trener konsekwentnie stawia na grę ofensywną, by w meczu z silniejszym rywalem przestawić się na taktykę Skorży? 2 defensywnych pomocników i dzida do Brożka?
Źle to o nim świadczy. Najwyraźniej bał się blamażu i nie wierzył w dobry wynik, skoro ustawił nas na obronę Częstochowy. Blamaż z resztą i tak był, a przy grze ofensywnej może przynajmniej poleglibyśmy z honorem. Mimo wszystko takie 6-3 mogłoby lepiej wyglądać.
Drużyna zagrała zastraszona w pierwszej połowie, bez wiary w końcowy sukces. Do tego źle ustawiona taktycznie - Boukhari grał zupełnie nie tam, gdzie powinien - nie wiem, czy to wina zawodnika czy Maaskant mu tak kazał.
Zgadzam się, że zawodników mamy za słabych. Dlatego punkty wywiezione z Poznania uznałbym za niespodziankę, w dodatku punkty wywiezione po dobrej grze - za cud. Problem w tym, że dzisiaj nie zobaczyłem choćby symptomów lepszej gry. Wyszła nam raptem jedna akcja, poza tym cały mecz to dramat.
Podkreślam - nie ma sensu zwalniać Maaskanta, ale po prostu zaczyna we mnie narastać niepewność. Nie wiem, czy nawet zakup (mało realny, niestety) kilku dobrych grajków w zimie pomoże (nawet nie w walce o europejskie puchary - sezon stracony - ale w budowie solidnej drużyny).