FraMat napisał(a):

ja też nie dołaczam do grona krytykujących wszystko.
Wczoraj nasi piłkarze grali naprawdę ambitnie, widac było, że bardzo chcieli, przewaga w posiadaniu piłki w drugiej połowie wzięła się właśnie z zaanagażowania, ambicji i rozpaczliwej woli walki, a nie z tego, że Arka przestała grać....
Zabrakło jednak czegoś (szczęścia i skuteczności) i moim zdaniem jest to wynikiem:
- kolejnego błedu w przygotowaniach (założę się, że za 3-4 tygodnie zobaczymy inną Wisełkę, w pełnej formie)
- mnóstwa kontuzji i powrotów po kontuzjach podstawowych graczy, brak zgrania
- braku świezosci, a w wyniku tego braku dynamiki
Pewnie zabrakło też umiejętności wdrażania ćwiczonych schematów w warunki meczowe.
Jak już wielokrotnie pisałem, jesienią Wisła dobrze i widowiskowo grała tylko w meczach na stadionach przeciwnika przy full publiczności: Lubin, Wrocław, Poznań (mimo porażki), Kielce, Chorzów...
Słabiej gramy w Sosnowcu (niska frekwencja) i na nieciekawych kibicowsko wyjazdach.
Nie pisałem wczoraj o meczu, zbyt bylem poirytowany, a uważam, że w stanie irytacji pisze się najwięcej głupot, jak znakomita większość z kibiców Wisły czyni to od kilkunastu stron w tym wątku.
Żal, ze przegraliśmy.
Przyznaję, że to wkurzające i że chciałoby się całą niemal ekipę z trenerem na czele rozgonić na cztery wiatry po tym wyczynie, ale dla mnie po prostu powtarza się sytaucja z poczatku poprzedniej rundy: slaba postawa z Levadią, dziś słaba postawa w dwóch pierwszych meczach.
Jestem jednak przekonany, że najdalej za 3-4 tygodnie będziemy dumni z tego, co Wisła robi na boisku.
Choc z drugiej strony przyznaję, że nawet nieprzygotowana do sezonu Wisła powinna takie mecze jak wczoraj wygrywać.
Więcej wiary!
|
Za 3-4 tygodnie z taką grą i wiecznym brakiem szczęścia oraz skuteczności to my będziemy gdzieś w okolicach 7-8 pozycji w tabeli,a raczej nie o to tutaj chodzi... No chyba że o to tak "ambitnie" walczą nasze gwiazdy.