FraMat napisał(a):

No własnie, napisałem wyżej, że się przyglądałem: dostawał piłkę i czekał, aż ktoś będzie wbiegał na wolne pole - nikt nie wbiegał więc pilkę cofał. Po prostu wygladało to tak, jakby "koledzy" z drużyny chcieli mu przez to powiedzieć: nie mamy zamiaru z tobą grać.
Tak więc Kirm wie to, co wie Łobo. Jest jedna różnica, wiślacy z Łobo grają, a Kirma odpuszczają
|
Napisałem to w innym wątku,
Ale powtórzę jeszcze raz ile w tym jest winy Kirma a ile jako sprzężenie zwrotne kolegów? Kirm przychodząc do Wisły zamiast podawać lepiej ustawionym kolegom w pierwszych meczach "obstrzeliwał" słupki. Zła selekcja rzutów (jak w koszykówce)

Nie chciał podawać, wolał zostać "gwiazdą" to musiał spotkać się z reakcją kolegów i pewnie coś tam usłyszał. Ale wczoraj nie za bardzo miał mu kto wbiegać, Pietia kontuzjowany a pozostali zawodnicy grali z nim normalnie. Owszem, może zorientowali się że ma problemy z celnością a i dryblerem nie jest szczególnym, ale dostawał podania. Nie dramatyzuj.
Chcąc być dostrzeganym przez partnerów sam ich dostrzegaj na boisku. Najpierw sam podaj kolegom zanim będziesz mógł liczyć na ich podania w rewanżu. Tylko w ten sposób zdobędziesz szacunek i pozycje w grupie (zespole). Wtedy chętnie będą z Tobą grać!
Andreż miał gdzieś tę zasadę.
Uroił sobie (jak niektórzy kibice Wisły też....) że On będzie gwiazdą Nr 1 w Wiśle, i to jemu głównie się będzie podawać i grać na niego.... Najpierw niech chociaż 1 bramkę strzeli....
Ale technika przyjęć może i dobra za to skuteczność słabsza od Ćwielonga....
To Andreż musi mieć więcej takich meczy jak ze Śląskiem gdzie zaliczył 2 asysty! Później i jemu będą podawać. Bo po co podawać gościowi który sam nie poda a każdą 100 spartoli?