Drozd napisał(a):

|
Dlaczego spadliśmy z ligi z szóstym budżetem? Tak wiem... nakupowali szrotu? Tak samo jak teraz? Tylko dlaczego w pucharze ten szrot nagle przestaje być szrotem?
|
Naprawdę jest ktoś jeszcze kto nie widzi prostej zależności? Dostałeś jak na tacy wszystko w meczu z ŁKSem. Pierwszą połowę, podczas której ŁKS chciał grać z nami jak równy z równym. Byliśmy dużo lepsi. Wydawało się, że kolejne bramki są tylko kwestią czasu. I drugą połowę, gdy ŁKS zrezygnował z otwartej gry i nagle staliśmy się bezradni.
Nie radzimy sobie z atakiem pozycyjnym. Brakuje jakości. Zawodzą dośrodkowania, ostatnie podania, strzały. Męczymy się niemiłosiernie. Żeby fajnie grać potrzebujemy więcej miejsca, dlatego wyglądamy lepiej z drużynami, które nie murują albo są słabsze w tym aspekcie (wcale nie musi to być związane z ich miejscem w tabeli). I nie ma znaczenia czy to Widzew, Piast czy przeciwnicy z pierwszej ligi. Widzew akurat tak gra, poza tym nie wypada, żeby bronił się całą drużyną w meczu z pierwszoligowcem. Nie wiem jaki plan miał Piast na mecz. Są najgroźniejsi, kiedy murują. Bramka na początku sprawiła, że musieli grać to czego nie potrafią, nawet jeśli mieli inne zamiary.
I żeby nie było "otwartość" przeciwnika nie jest gwarancją wygranej. O to już dbają nasi obrońcy i pomocnicy, którzy niemal w każdym meczu rozdają prezenty. I znowu, kiedy bronimy się całą drużyną jak długimi fragmentami z Widzewem czy Piastem, błędy często daje się jakoś naprawić (z oczywistych powodów). Tragedią są nieprecyzyjne podania, straty, fatalne zagrania, gdy to my chcemy dominować i budujemy atak pozycyjny. Wtedy każdy grzech, który popełniamy kosztuje więcej.
Dla mnie od lat jest jasne, że przynajmniej od czasów Guli próbujemy grać coś co nas przerasta organizacyjnie i sportowo. Udajemy Wisłę z najlepszych czasów, jakby nic po drodze się nie zmieniło, a jesteśmy tylko jej parodią.
I Rude nie ma tutaj nic do rzeczy. Istotne było to czy będą naprawdę dobre transfery.