MaLk napisał(a):

Kolejna analiza z d*py, oparta tylko na wyniku, bez uwzględnienia całego kontekstu. Tymczasem prawda jest taka, że obydwa mecze były z gatunku efektu nowej miotły*, bo zagrane były z marszu i jedyny wpływ, jaki mógł mieć Hyballa, to podbudować psychicznie zawodników aurą gościa, który jest pewny siebie i swoich umiejętności, a także przychodzi grać nowoczesną piłkę.
Jeśli chcemy tak wycinkowo oceniać świat, to podobne (a nawet lepsze) epizody mieli praktycznie wszyscy trenerzy w ostatnich latach. Nawet Brzęczek wszedł z buta w ligę, kiedy wydawało się, że pozamiata tymże Lechem podłogę, a i z Legią walczył jak równy z równym. Sobolewski rozsmarował Cracovię, a wiadomej wiosny wydawało się, że rozniesie I ligę. Skowronek zanotował podobną wiosnę, jak Sobolewski, co więcej, na poziomie ekstraklasy i walki o utrzymanie z porównywalnym jakościowo składem, a przerwał ją dopiero covid. Jop wygrał wszystkie trzy mecze. Każdy trener ma też piłkarzy, którzy za niego dobrze grali, ma też takich, którzy grali źle. Wyliczać można długo.
Ale w perspektywie długoterminowej wszyscy się wyłożyli, wliczając w to Hyballę. Ale tylko Hyballa jest przez Ciebie idealizowany, chociaż taktycznie rozłożył go Fornalik praktycznie tylko jedną korektą i w żadnym kolejnym klubie nie pokazał nic wielkiego.
Ale nie, dalej będziesz tworzył mit Hyballi, który gdyby nie jajeczko, to zaprowadziłby nas cholera wie, tylko do pucharów europejskich czy może od razu do fazy grupowej LM.
Trenera nie ocenia się po krótkich epizodach i pojedynczych meczach. Nic, kompletnie nic nie wskazuje na to, aby tenże Hyballa osiągnął z Wisłą więcej niż inni gdyby nie mityczne jajeczko.
Co więcej, żaden trener tego nie zrobi, jeśli nie zbudujemy normalnego, profesjonalnego klubu. Bo u nas wszystko musi być postawione na głowie.
*) edit - pomyliłem dwa mecze, sorry, było tak jak ktoś napisał wyżej, pierwszy mecz z Legią wtopa, rewanż z drużyną na mocnym kacu
|
Hyballa jest przeze mnie idealizowany z prostego powodu. Udowodnił, że samym profesjonalnym podejściem do treningu i meczu można robić wyniki nawet z przeciętnym składem. I gdyby nie jajeczko czyli symbol powrotu do rodzinnej atmosfery i olewania swoich obowiązków to nie zlecielibyśmy po roku z ligi z szóstym budżetem.
Więc skoro piszesz o profesjonalnym klubie to właśnie podejście Hyballi dawało szansę na jego zbudowanie, to w jaki sposób zrezygnowano z tego podejścia było przyczyną, dzisiejsza sytuacja jest skutkiem.
Nowy trener powinien z Hyballą sobie porozmawiać co ja szczerze mu rekomenduję. Bo opór materii wcale nie będzie mniejszy.
Natomiast próby umniejszania wpływu Hyballi na postawę drużyny na boisku w stylu, nowa miotła, drużyna na kacu są śmieszne. Do wspomnianego buntu na Podbeskidziu gdzie przy pierwszej bramce chłop minął 4 naszych nie dotykając piłki. Hyballa miał średnią 1,63 punktu na mecz w 11 meczach. Jeżeli dobrze pamiętam i ta średnia dawała górną połówkę tabeli z Plewką, Gruszkowskim i Starzyńskim w pierwszym składzie. Gdyby oni mogli potrenować z Hyballą dłużej to byliby materiałem na transfer za grubą kasę. Niestety przyszło im trenować w rodzinnej atmosferze i zostali zmarnowani bo to nie ich wina że otaczała ich patologia.
Dlatego tak, mit Hyballi, szaleńca, tyrana, wariata, trzeba przypominać bo niszcząc jego właściciel zniszczył Wisłę. Jeżeli jego filozofia odżyje Wisła też odżyje. Mam nadzieję że nowy trener powróci do Hyballowych aksjomatów i jajeczko przestanie być ważniejsze niż trening.