s1mone napisał(a):

|
No tak Wolfy, racja, stworzyliśmy dwie setki w doliczonym czasie gry, jedną z nich zamieniliśmy na gola, bo nie graliśmy do końca - święta racja.
|
Dlatego ja twierdzę, że graliśmy
W KOŃCU, jak nam się w dupie zaczęło palić, a nie
DO KOŃCA. Polonia w drugiej połowie zmieniła sposób gry i zostaliśmy zepchnięci do obrony. Czytaj - zareagowała na taktykę Jopa. Kwestią czasu była strata bramki (a prowadziliśmy tylko jedną).
To jednak duża różnica - kontrolować grę przez cały czas i mieć pecha, ale grając do końca wygrać, a - nie wyjść na drugą połowę, zasłużenie stracić bramkę i rzutem na taśmę się uratować.