czaro napisał(a):

|
Niech tu przyjdzie Malk albo ktoś, kto miał czas przeczytać te sprawozdania i raporty oraz je zrozumiał, i potwierdzi, że udało się w sposób stabilny wyprowadzić nas z długów i że spadek nie zaszkodzi bytowi Wisły.
|
W ciągu ostatnich dwóch lat spłata długów rozumiana jako zmniejszenie poziomu zobowiązań (a nie jako spłacanie jednych długów i zaciąganie kolejnych) była symboliczna, bo najpierw mieliśmy pandemię, a potem 7 milionów zwiększonych wydatków (wyrzuconych w błoto).
Spadek oczywiście zaszkodzi bytowi Wisły, choć nie wiadomo jak bardzo, ale nie powinien jej zabić. Wszystko zależy od tego, jak zachowają się nasi wierzyciele, a przede wszystkim komu tak naprawdę wisimy kasę i jak się zachowa - czyli bardziej od innych niż od samej Wisły.
Oraz ile są w stanie dorzucić kibice, bo raczej nic nie wskazuje na to, aby za błędy trio było w stanie zapłacić trio w tym sensie, że dorzucą kasę w wielkości robiącej różnicę.
No i przede wszystkim - nie mam za grosz zaufania do obecnych władz Wisły i ich umiejętności dostosowania się do nowych potrzeb i problemów. Cały czas przed oczami mam obraz, w którym - ile to było, miesiąc temu? - zarząd radośnie informuje, że sprawdza jakie budżety mają kluby w I lidze. To jest jakiś kosmos, oni od dwóch lat powinni mieć doskonałe rozeznanie jakie są uwarunkowania gry w I lidze, na co tam możemy liczyć, jakie koszty będą stałe, jakie zmienne, co możemy ściąć a czego nie możemy ruszać.
Bardzo się boję, że znowu będziemy finansować komuś naukę na żywym organizmie, bo czuję, że tak jak się uczyli kierowania klubem w ekstraklapie, tak teraz będą musieli się uczyć I ligi. Bo większych szans na zatrudnienie kogoś, kto to ogarnia nie wierzę. Raczej znowu poszukiwania "Wiślaków z krwi i kości", którzy może i nie mają żadnego doświadczenia, ale kochają Wisłę i Kuba im zaufa.