1q2 napisał(a):

Nie ma co się czarować, Górnik wczoraj wygrał nam mecz. Był słaby w pierwszej połowie, nie umiejąc wykorzystać naszej nieudolności i beznadziejny po golu. tak więc brawa dla Górnika.
Co do nas. Pierwsza połowo tragi-komedia. Tragiczna gra z elementami komedii czyli Frydrych jako DP(żeby nie było, to nie jego pozycja, wsadźmy np. Glika na DP i było by to samo), no i Forbes na szpicy...Jego tempo porównywalne z Frydrychowym, dobrze że dał się kilka razy sfaulować, bo przynajmniej czas leciał
Muszę wspomnieć jeszcze o Podolskim i sędziach. Co prawda, może to dobrze że nie 'zjechał do bazy' już na początku, bo cholera wie jak by się to w przewadze skończyło, ale po pierwsze - jest to kawał buca i resztę chuja. Takiego barana to dawno nie spotkałem. Wjeżdża kolesiowi drugi raz tak samo, chamsko, na złamanie nogi i jeszcze ma pretensje że faul jest.
Tak więc pierwsza połowa, kompletny chaos w naszej grze i słaby Górnik nie potrafiący tego wykorzystać.
Natomiast druga w zasadzie skończyła się po golu, czyli szybko. Jedna setka Górnika i tyle. Tutaj trzeba oddać drużynie że pewnie broniła a i jakieś szanse też były.
Podsumowując, wynik świetny, gra słaba, nadal praktycznie 0 kreacji.
Na plus Biegański, co miał zrobić to zrobił, oczywiście Frydrych mimo kabaretu w pierwszej połowie, może nawet Starzyński.
|
Nie potrafisz się przestawić

. Wcieliliśmy się w rolę drużyny przeszkadzającej. Taktyka z marszu plus zabieg z Frydrychem (który nie czuł się jak ryba w wodzie na tej pozycji) wystarczyły, żeby wygrać z Górnikiem. Być może, gdyby Gula poszedł na całość i wystawił Szotę od początku zamiast Młyńskiego, emocji w pierwszej połowie byłoby mniej. Przy tym systemie nie trzeba kreatorów, finezyjnych 10 itd. Wystarczy czekać na błąd przeciwnika lub farfocla. A Górnik ma problem, kiedy musi grać atak pozycyjny. I to całe podsumowanie.