czaro napisał(a):

Wierzę, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana niż narracje z forum futbolowego. Nawet jeśli nie byłem w szatni, nie umiem czytać gry jak eksperci, to bez żartów, tam był Błaszczykowski, współwłaściciel klubu, jego nieformalny dyktator. Jedyna opcja z tym sabotażem gry, to sabotaż za wiedzą Błaszczykowskiego. A sabotowanie gry przez grającego współwłaściciela, do tego tak związanego z klubem, utrata punktów, niechlubny rekord porażek, utrata wpływów finansowych związana z niższym miejscem w lidze, tylko po to, aby zagrać na nosie trenerowi, nie to mi się nie mieści w głowie. To byłby wyższy poziom absurdu + ogromny policzek dla kibiców.
|
W gruncie rzeczy zgadzam się z tym, co napisałeś, ale jest zasadnicza różnica między wewnętrznym spiskiem, a zwykłym olewaniem gry. Można symulować grę, można sabotować mecz, bo jest się obrażonym na trenera i grać przez to gorzej, ale to wszystko może dziać się na poziomie jednostek i wcale nie być jakimś zorganizowanym przewrotem i sabotażem całej szatni.
Poza tym, wydaje mi się, że (świadomie lub podświadomie) niektórzy piłkarze doskonale czuli, że jest odgórne przyzwolenie na tego typu olewkę, bo zdawali sobie sprawę z napięcia w relacjach Kuba - Hyballa, i wiedzieli, że za wszystko głową i tak zapłaci Niemiec.