obikenobi napisał(a):

|
Przecież wyraźnie napisał, że dwie z trzech, na pewno strzał Martina nie do obrony. Szmaty to nie były, ale też uważam, że mógł zrobić więcej przy tych sytuacjach, zwłaszcza przy pierwszej zostawił Imazowi cały krótki słupek odsłonięty. Nie ma co jednak się rozwodzić "co by było gdyby zagrał Cierzniak", bo nie zagrał, a Malarz to nie jest ogór jak niektórzy próbują przekonywać. Co niestety dla nas udowodnił broniąc drugi strzał Kostala i setkę Zdenka.
|
Wy sobie chyba jaja robicie. Gdzie tam Malarz coś zawinił?

Przy pierwszej bramce Imaz miał całą bramkę przed sobą, mógł zrobić wszystko a ten musiał wyjść skrócić kąt i liczyć, że w niego trafi - nie zdążył, nie jego wina. Tak samo przy 3 bramce, też miał Imaz dużo miejsca. To są najtrudniejsze dla bramkarza momenty, bo atakujący może zrobić wszystko a bramkarz musi wyjść skrócić kąt, zabezpieczyć krótki, nie odsłonić za bardzo drugiego słupka, najlepiej obronić, bo powiedzą, że słaby

Niech się cieszą, że im uratował remis i obronił instynktownie nogą strzał Ondraszka w końcówce a nie mu cisną warszawiaczki
https://ekstraklasa.tv/bramki/legia-...iszpan/xy4b593
Jak można bramkarzowi zarzucać tutaj błąd? Wchodzi napastnik na pełnym biegu w pole karne, ma tyle miejsca że szok, może ładować w długi krótki podcinką między nogami. Bramkarz może tylko skrócić kąt i liczyć, że w niego trafi nic więcej. Mocny szczur po ziemi, bramkarz bez szans.
A przy 3 bramce, fakt mógł zrobić więcej ale nie musiał, chyba, że ludzie wymagają od bramkarzy robienia cudów w bramce. A cuda zdarzają się rzadko, szczególnie jak np. w danej chwili nie ma się nadzwyczajnego szczęścia
Niech się Warszawiaczki cieszą, że im dupe uratował w końcówce
