
|
|||||||
| Hyde Park Sportowy (moderowane) Odpowiednie miejsce do wymiany poglądów na tematy sportowe, nie tylko piłkarskie, nie dotyczące jednak bezpośrednio "Białej Gwiazdy". O sytuacji w reprezentacji, innych polskich klubach czy ligach na świecie oraz o innych dyscyplinach sportu piszcie |
|
|
Narzędzia tematu | Tryby wyświetlania |
|
Banita
Od: 02.2004
Offline |
#11
|
|
W wywiadzie z Mioduskim widzę też analogię do sytuacji Wisły z lata 2011 r.
Poniesione ryzyko przy braku awansu do LM spowodowało ogromny kryzys i długi, bo gra w LE nie wystarcza. Mioduski twierdzi, że tegoroczna gra w LM pozwoliła uspokoić sytuację, zbilansować budżet po wcześniejszym życiu ponad stan, ale jeśli za pół roku znowu nie będzie awansu, będzie konieczność zejścia z wielkich kosztów. Mówimy o tej Legii, która w ostatnich latach miała kilkaset mln zł przychodu, kilka razy grała w fazie grupowej LE, sprzedała kilkunastu piłkarzy (w ostatnim okienku trzech po grze w LM), ma znaczny zarobek z biletów, z gadżetów, z lóż biznesowych, od sponsorów i mimo to balansuje na krawędzi, na ryzyku (80 mln zł z LM uratowało sytuację). Mamy do czynienia z jednym wielkim przekrętem i to powoli już wychodzi. Nadmuchany twór jakim jest obecna Legia to twór stricte polityczny, zabawka w ich ręku. Stąd było takie wielkie ciśnienie na LM (o wiele większe niż w Wiśle za Cupiała), stąd bardzo wymęczona rywalizacja z amatorami z Dundalk była najważniejsza dla losów w Legii na przestrzeni ostatnich lat i kluczem do dalszej sztucznej potęgi w najbliższych latach, bo wiedziano w Warszawie, że przy braku awansu będą realne i to spore problemy. Dlatego też zaangażowano mnóstwo osób do pomocy, plus szczęśliwe losowanie (czy tu aby nie było magicznych, gorących kulek?) - sześć starć w eLM z amatorami, a mimo to Legia zamiast pewnych awansów, drżała z każdym rywalem o awans - z każdym o wiele, wiele biedniejszym.
Ostatnio edytowane przez KOALIK : 27.02.2017 o godz. 11:55.
|
|
|

|
||||||
| Narzędzia tematu | |
| Tryby wyświetlania | |
|
|