zenders napisał(a):

|
Gdzie były te pikniki jak Wisła przegrywała ?
|
W tym samym miejscu, gdzie byli jedynie słuszni kibice z młyna. Czyli część na stadionie, a część gdzie indziej.
Chyba, że dość karkołomnie będziesz mi próbował wmówić, że przez ostatnie pół roku na każdym meczu sektor C był pełny?
A dlaczego bilety na C nie idą jak woda? Niektórzy nie czują potrzeby bluzgów na klub, którego nazwy nie wymienię w meczu, który nie jest derbowy. Osobiście na młyn nie chodzę od pamiętnego okrzyku pana na gnieździe, który był głodny... wolę dopłacić, niż być przymuszanym do takich okrzyków.
W Krakowie tendencja chodzenia na mecze - obojętne czy mówimy o Wiśle, czy o starej zaoranej krzywym kiepem "damie" - jest dość jasna i nie trzeba tu specjalistów. Zespół gra, ludzie chodzą, nie gra - nie chodzą.