|
Mam wrażenie, że ludzie którzy tak strasznie chcą aby pozostał na naszej ławce trenerskiej kierują się przede wszystkim tym, że Moskal jest prawdziwym Wiślakiem. Okej, 1906% poparcia dla Moskala jako dla zasłużonego Wiślaka i świetnego piłkarza, ale 0% poparcia dla Moskala jako trenera Wisły. Seedorf i Inzaghi też byli świetnymi piłkarzami i legendami Milanu, a jakoś się na ławce nie sprawdzili, więc samo przywiązanie do klubu i bycie jego legendą nie gwarantuje sukcesu. Śmieszy mnie jeszcze doszukiwanie się winy absolutnie wszędzie tylko nie w przygotowaniu mentalnym i taktycznym czyli w winie trenera. Albo, że sędzia spieprzył albo, że pilkarze złe decyzje podejmowali, analizujemy konkretne pojedyncze zagrania w meczu mówiąc "gdyby tutaj podał lepiej to bylby gol, wiec to wina pilkarza a nie Moskala" co jest absolutną paranoją, bo problem nie leży w umiejętnościach piłkarzy a w taktyce przede wszystkim. Jeśli n-ty mecz z rzędu wygląda tak, że nie wiemy kompletnie jak się zachować po strzeleniu bramki, to wina tylko i wyłącznie złej taktyki. Jakoś z tego co pamiętam za smudy potrafilismy przycisnąć i wygrać, gralismy o wiele pewniej, nie cofalismy się panicznie przed pole karne i mielismy jedną z lepszych obron w lidze (w sezonie 2013/14 z tego co pamietam to pierwszą bramkę przy R22 stracilismy dopiero w lutym). Moskal ewidentnie nie potrafi ich zmobilizować, mają luzy w szatni co widać na boisku. A przykladu tego co dobry trener potrafi zrobić z miernymi pilkarzami nie trzeba szukać daleko...
|