|
Niestety z powodu choroby musiałem zostać dziś w domu, zamiast pojechać do Wrocławia i muszę oddać wam jedno. Szacunek dla każdego, kto ogląda mecze Wisły w TV. Zawsze się z was śmiałem, lekko szydziłem, ale teraz wam mowię - szacunek panowie. Jest to naprawdę ciężka męka oglądać to 'widowisko sportowe' przez 90 min, jakie nam fundują nasi pożal się Boże, ludzie czerpiący dochody zawodowej grze w piłkę nożną, bo ciężko ich nazwać nawet imitacjami piłkarzy. Skakałem po kanałach, szkoda że nie było M jak Miłość, bym się przynajmniej dowiedział, czy Marek odnalazł się już po tym jak Hanka przydzwoniła w karton. 60 min i dość. Bez stadionu nie idzie tego zdzierżyć.
Wszyscy zagrali tragicznie do kwadratu. Burliga to czlowiek z innej planety. Kulawik musi być naprawdę ciężko zdesperowany, że na niego stawia. Zresztą cała reszta nie lepiej. Sarkiemu chyba tygodniowe posiedzenie we Franticu też na dobre nie wyszło. Szkoda słów na nich.
Co powiedział Kosowski po meczu, bo podobno coś ciekawego? Może uderzył się w pierś i przyznał, że jego czas już minął niestety ?
Some people think football is a matter of life and death. I assure you, it s much more serious than that. Bill Shankly
Listen fucking stars - you're breaking our hearts!!
|