Potrafił pokazać to, że gdy Ruch miał szybką akcję, to nigdy go w obronie nie było, bo dopiero wracał. A gdy stosowaliśmy presing to robił z siebie 3ciego defensywnego pomocnika i odpuszczał swoją stronę, gdzie chodził niekryty gracz Ruchu, ale na jego duuuże szczęście udawało nam się tą piłkę odebrać lub wybić zanim ktoś z graczy Ruchu się o tym pokapował. Dlatego FraMat opisał, go jako "dno i wodorosty", bo w defensywie, to było nasze najsłabsze ogniwo, choć Marko parę razy źle się zachował, to raczej trzymał poziom i był w defensywie kiedy trzeba było i trzymał linię z innymi obrońcami.
Robienie na siłę z Burligi obrońcy wyrządzą mu tylko wielką krzywdę, bo to jest pomocnik tak jak FraMat napisał na dolną część I ligi.