KaSzTaN napisał(a):

|
Pisze prace magisterska o strategi klubow pilkarskich na podstawie Wisly, co raz wiecej w ten temat sie zaglebiam, i widzac wiele rzeczy, moge krotko powiedziec ze dopoki nie bedezie duzej rewolucji kadrowej ale wsrod PRACWONIKOW, to bedzie co raz gorzej. Wiem m.in o powodach braku Białej Gwizdy na koszulkach, braku sprzedaży internetowej, i kilku innych rzeczach. Ale tak naprawde to sa krople w morzu potrzeb, tym ludziom wszystko mozna podlozyc co powinni zrobic, ale zanim na cos popatrza to wieki minie...
|
To może byś się podzielił tą wiedzą tajemną bo ciekawi mnie to (i pewnie wielu), jak w teorii poważny i profesjonalnie zarządzany klub może tak sobie strzelać w stopę...
Co do samej gry - nasz środek pola NIE ISTNIEJE. O ile obrona wyglądała całkiem przyzwoicie to Garguła z Wilkiem w środku nie istnieją. Ten drugi w ofensywie jest bezużyteczny do czego wszyscy już zdążyli się przyzwyczajać a ten pierwszy chyba stwierdził, że nie wypada tak otwarcie pozorować gry jak to do tej pory robił i się lepiej maskuje (ale z tym samym efektem), trochę pobiega, trochę popodaje do najbliższego a jak już się ślepej kurze ziarno przytrafi to nie jest w stanie podjąć decyzji i jest przez to zawsze o kilka sekund spóźniony - a wtedy to już po ptokach (np. syt z 1 połowy gdy mógł strzelać lub podać prostopadłą do chyba Genkova - tak się chłopak zamyślił, że mu piłkę zabrali, albo gdy miał kupe czasu i wystarczyło się rozejrzeć i podać do zupełnie nie obstawionego Meliksona na lewe skrzydło - dwa kroki za dużo i wbił się w obrońcę :/). Z takim środkiem długo nie pociągniemy dlatego bardzo liczę na Chrapka czy w perspektywie sezonu Urygę bo musi być ktoś oprócz Meliksona kto w końcu będzie w stanie podać dobrą prostopadłą piłkę - na tę chwilę i z Meliksonem na skrzydle prostopadłych piłek BRAK, przez co zostają tylko dośrodkowania na Genkova a naprawdę przydał by się ktoś, kto jest w stanie podać mu piłkę na nogę, bo główkę naprawdę łatwo zmarnować czego widzieliśmy wszyscy w dzisiejszym meczu multum.
Druga sprawa. Melikson bardzo często schodził na prawą stroną pograć z Illievem. Gdzie wtedy był do qrwy nędzy Frederiksen zamiast podłączyć się na lewej stronie i umożliwić rozciągnięcie gry? Kawę pił? Bo Melikson z Ilievem pykali na małej przestrzeni otoczeni przez 4 obrońców a reszta stała i się patrzyła...0 Jaliensa czy Garguły do pomocy, 0 opcji przerzutu na 2 skrzydło, napastnicy stoją w polu karnym jak kołki i co najdziwniejsze często z Maor i Ivicą jeszcze z takiej sytuacji robili niezłe dośrodkowanie...a właśnie a'propos kołków - Genkov i Sikorski nie mogą grać razem. Koniec. Obaj prezentują podobny styl gry (z tym, że Bułgar robi to lepiej), żaden nie podłączy się do rozegrania piłki jak to był w stanie robić kiedyś Boguski czy Brożek, a teraz moim zdaniem jest do tego Quioto. Obaj w rozegraniu ograniczają się do przyjęcia długiej piłki (bo środek pomocy nie funkcjonuje), przetrzymania jej i oddaniu 'kreatywnemu' pomocnikowi bądź Maorowi lub Ivicy. Jak my w takim stanie mamy strzelić gola z akcji komuś poważniejszemu niż Luboński KS, gdy de facto gramy (bo 'kołki' do rozegrania się przecież nie podłączą. 'Kołek' w napadzie może być jeden. Basta.) 9 w polu bo chłopaki dublują się w zadaniach przez co żadnemu z nich nie wychodzi to zbyt dobrze?
Ale dość narzekania. Najważniejsze są 3 punkty i mam nadzieję, że ta machina zwana Wisłą się z czasem (krótkim proszę!) rozkręci.