lorddavy napisał(a):

Wydaje mi się, że rozpad drużyny nastąpił w oknie zimowym zeszłego sezonu gdy sprzedano Brożków. W tym momencie przestała istnieć szatnia - serce drużyny, Małecki został sam z Sobolem i niestety nie udźwignął tej presji. To przede wszystkim wina Basałaja, którego uważam za sprawcę całej tej degrengolady.
Pytanie brzmi jak wrócić na właściwe tory? Niestety nie będzie to proste bo czołówka nam w lidze urosła w siłę, w większości klubów postawiono na graczy perspektywicznych i oni będą się rozwijać. Tymczasem nasi emeryci będą już tylko słabnąć. W najbliższym oknie transferowym trzeba ściągnąć kilku perspektywicznych piłkarzy, zarówno polskich jak i zagranicznych, być może zastanowić się nad powrotem zasłużonych graczy - Głowacki? Piotr Brożek? celem odbudowania atmosfery. Rozwiązać sensownie sprawę Małeckiego. Oczywiście jestem niemal pewien, że za rządów Basałaja nic takiego nie będzie miało miejsca.
|
Stawiasz diagnozę, ale się z nią nie zgadzam. Wisła padła ostatecznie na pół roku przed pojawieniem się Maaskanta, jeszcze z Głowackim, Brożkiem i obroną, za którą tęsknimy. Po przerwie zimowej okazało się, że potencjał zespołu przestał wystarczać nawet na ekstraklasę. Najpierw zwolniliśmy z tego powodu Skorżę, potem nie pomógł Kasperczak, potem kozłem ofiarnym został Maaskant i teraz Moskal. To nie w nich, jednak, leżał czy też leży główny problem. W braku atmosfery także nie.