MMMMM napisał(a):

|
Państwo ma tam około 30 % więc jaka tam państwowa firma
|
Nie to na pewno firma prywatna, która nie należy do Skarbu Państwa i nie wypłaca milionowych dywidendy co roku, które zasilają budżet
Całkiem świeże sprawozdanie z tej niepaństwowej firmy.
Cytat:
Jak politycy nie zniknęli ze spółek skarbu państwa
Jacek Harłukowicz
2011-06-10
Równo rok temu Rada Gospodarcza przy premierze ogłosiła odpolitycznienie spółek skarbu państwa. Z rad nadzorczych mieli zniknąć wszechobecni politycy. Sprawdziłem, jak to nie zadziałało w KGHM
Pomysł odpolitycznienia gospodarki zawarł w swoim exposé premier Donald Tusk. Była to reakcja Platformy Obywatelskiej na wcześniejszy PiS-owski szturm na rady nadzorcze. W czerwcu minionego roku Rada Gospodarcza pod wodzą Jana Krzysztofa Bieleckiego ogłosiła Narodowy Program Nadzoru Właścicielskiego. W dokumencie stało, że kandydatów do rad nadzorczych wyznaczać ma komitet nominacyjny złożony nie z polityków, lecz apolitycznych fachowców od gospodarki.
Porównałem stan upolitycznienia największej spółki skarbu państwa w województwie dolnośląskim, czyli KGHM, przed rokiem ze stanem dzisiejszym. Jest, jak było.
Arkadiusz Gierałt, partyjny działacz z Lubina, od lat pracownik kombinatu, po wygranych przez Platformę wyborach zasiadł w radach nadzorczych czterech spółek związanych z KGHM. Gdy o tym napisaliśmy, partia posypała głowę popiołem i Gierałt stracił część synekur, czyli dwie rady nadzorcze. Ale gdy sprawa przycichła, Platforma zadośćuczyniła swojemu człowiekowi i zrobiła go wiceprezesem jednej ze spółek. Nadal oczywiście jest w radach nadzorczych dwóch pozostałych.
Jedną z nich jest KGHM Letia. Sytuacja w tej spółce jest wręcz modelowa. Od roku nie zmieniło się tam nic. Oprócz Gierałta w radzie nadzorczej zasiada szef partii w Szklarskiej Porębie Rafał Mazur oraz Małgorzata Jawor z PO w Lubinie. Kompetencje pani Jawor muszą być w PO specjalnie cenione, bo jest ona jeszcze w czterech innych radach: WPEC Legnica oraz należących do marszałka województwa (PO) ChemiParku, Dolnośląskiej Agencji Współpracy Gospodarczej i Wrocławskiej Agencji Rozwoju Regionalnego.
W maleńkiej spółce zależnej KGHM Avista Media PO ma dwóch członków rady nadzorczej. Jednym z nich jest radny wojewódzki Julian Golak, który miejsce w radzie otrzymał zaraz po tym, jak z klubu Prawa i Sprawiedliwości przeszedł do PO.
Żona lubińskiego posła PO Norberta Wojnarowskiego bez konkursu awansowała w KGHM Ecoren na fotel dyrektora departamentu administracji. Mąż byłej przewodniczącej rady powiatu lubińskiego pozostaje prezesem Miedziowego Centrum Zdrowia. Bez konkursu stanowisko wicedyrektora Rudnej otrzymał Mieczysław Kraśniański, w poprzedniej kadencji radny PO w radzie powiatu lubińskiego i kandydat tej partii na burmistrza Ścinawy. Wszyscy nadal pracują w swoich firmach.
Kiedy prasa donosiła o każdym z tych przypadków upolityczniania KGHM, władze regionalne PO reagowały oburzeniem na działania lubińskich struktur. Obiecywały plany naprawcze, tworzenie przejrzystych procedur zatrudniania i awansów. I nie robiły nic. Rozumiem, że mogło im brakować kompetencji do stworzenia spójnego dla całego kraju dokumentu. Ale w sukurs przyszła im Rada Gospodarcza i odpowiednie instrumenty przygotowała. Problem w tym, że przez cały rok nikt w Platformie ani na moment się nad nimi nie pochylił. Nie przekonuje mnie tłumaczenie, że partia miała ważniejsze sprawy na głowie, na czele z aferą wałbrzyską. Historia wałbrzyska wzięła się właśnie z ciągu zaniedbań w przeszłości. Gdyby wyciągnąć z niej wnioski, to trzeba by własne obietnice traktować poważnie.
Nie przekonuje mnie też stwierdzenie, że przecież w KGHM zawsze jest tak, że każda wygrana opcja polityczna traktuje go jak łup i tak dzieli między swoich. On trafiłby do mnie pod jednym warunkiem - gdybym przez wyborami usłyszał wyraźnie: "Wygramy i bierzemy wszystko". Wtedy polityków tak stawiających sprawę szanowałbym przynajmniej za tę uczciwość.
|