|
Śmieszne jest to , że ludzie ktorzy uważają WISŁE za coś wiecej niz klub, uwazaja to za świętośc, mówią, ze Wisła to historia, Wisła to my, a nie dzisiejsi działacze i piłkarze, teraz wypisują te brednie o braku honoru Kasperczaka, ktory Wisłe kochał ale sie z nią sądził. Otóz on podpisywal umowe z działaczami z Wisły SSA (ktorej herb jakos mało kto lubi), ktorzy tą umowe po prostu złamali. Polecieli całkowicie po bandzie, i zrobili z Kaseprczaka frajera, łamiąc przykazane i podpisane wczesniej słowo. Miłośc do klubu nie ma tu nic do rzeczy, i jak komus mozna zarzucic brak honoru, to działaczom za zrywanie umów i wystawianie Wiśle świadectwa takiego, ze jest to klub ktory sam nie wie czego chce, i zrywa normalnie zawarte umowy (probujac nie płacic przy tym naleznego odszkodowania)
To tak jak zadeklarowani patrioci, ktorzy kochają Polske. Ciekaw jestem ilu z nich po tym, jak zostali by wystawieni przez np. ktorykolwiek urząd , powiedzmy ze podatkowy, zgodziłoby sie ze wszystkimi decyzjami, i nie pozwała Skarbu Państwa o odszkodowanie. No jak to tak?! Skarb ukochanego Państwa pozywać? Pieniądze wazniejsze? Brak honoru! Hańba!
A tekst porownujący sytuacje na lini Kasperczak - Wisła, do pozywania narzeczonej za brak opłacania wspolnego mieszkania jest tak głupi, ze az szkoda go szerzej komentowac. Ktos tutaj po prostu nie rozumie dzisiejszych realiów, i chyba chciałby się cofnąc w czasy prehistoryczne, gdzie wszystko było proste, i kto miał maczuge miał racje...
|