s1mone napisał(a):

Papszun to zły przykład.
Jak to ostatnio już komuś tłumaczyłem, Papszun to gość pod którego wodzą Raków robił z sezonu na sezon coraz lepsze wyniki, praktycznie nie wpadając w żadne większe kryzysy.
Marek Papszun to jest ewenement na Polską skalę, jeśli nie na europejską. Jego kariera trenerska bardziej przypomina tą z Football Managera niż z prawdziwego życia, więc proszę mi tu z Papszunem jako przykładem nie wyjeżdżać. Przy Papszunie nikt nie musiał być cierpliwy , bo chłop w każdym sezonie osiągał sukces i progres względem poprzedniego. Gdyby któryś sezon zawalił, wtedy by można było mówić o cierpliwości, a tak to nawet Cupiał w najbardziej gorącostołkowych czasach mógłby mieć problem ze znalezieniem pretekstu do wypierdzielenia go.
Papszun jest świetnym przykładem tego, że trener który robi wyniki ma szanse dłużej zagrzać miejsce w jednym klubie. Na pewno nie jest dobrym przykładem na to, że cierpliwość w stosunku do zawodzącego trenera popłaca.
Tak jest wszędzie. Tylko ktoś wyjątkowy pracuje latami w jednym miejscu. Klopp, Guardiola to świetne przykłady. Średniakami się rotuje, a nóż w końcu się trafi na perełkę.
U nas jest inna filozofia, dajemy średniakom czas nawet, gdy okażą się po prostu słabi, bo nóż widelec za kolejkę, za dwie, za trzy... No cóż....
Dla mnie Sobol do wy.......enia od razu jak zgubi chociaż punkt w najbliższych dwóch meczach. Przesraliśmy 10 punktów w 5 spotkaniach, zaraz znajdziemy się w tym miejscu co za późnego Brzęczka. Nie spodziewałem się takiej kaszany tak szybko. Myślałem, że jak wybierze skład i da im piłkę, dobrze przygotuje fizycznie (bo akurat fizycznie za jego kadencji wyglądamy moim zdaniem bardzo dobrze) i nie będzie za bardzo się wpierdalał to będziemy w czubie... Niestety jego autorskie pomysły od dwóch kolejek mocno nam się dają we znaki.
Jak dla mnie mimo wszystko za dużo Hiszpanów. A skoro tak dużo Hiszpanów to czemu próbujemy się bronić i oddawać piłkę zamiast atakować? Nie rozumiem pomysłów trenera.
Jakby nie było piłka nożna nie jest jakąś mega skomplikowaną grą. Ja patrzę na to tak : Sobol to spoko trener do drużyn grających prosty futbol, walczących, dających z wątroby. To był wojownik i tego w pierwszej kolejności wymaga. Tak jak mówił po Tychach, że chcieliśmy im trochę oddać piłkę, bo ostatnio atakowaliśmy i traciliśmy gole z kontry.... No ludzie. Ma facet hiszpański zespół, gdzie 90% tych Hiszpanów lubi sobie pokopać fajnie piłeczkę w ataku, niekoniecznie walczących czy wracających się, raczej takich co nogę odstawią i chce ich uczyć grać bardziej po polsku. No ku**a mać.
On powinien im kazać wziąć piłkę na początku meczu i oddać ją w 90 minucie, bo to jest jedyne do czego tak zestawiony zespół się nadaje. Na początku sezonu tak zrobił i były niezłe efekty, tylko się zraził tym, że Wisła była nieskuteczna i w końcówce dawała d*py. Moim zdaniem w 3 pierwszych meczach ogólnie była dużo lepsza od przeciwnika tylko frajersko gubiła punkty. Bardziej bym to obwiniał pecha i nie radzenie sobie z presją niż złe założenia czy podejście do meczu.
No to teraz wziął chłop się wkurzył i rozpierdzielił piaskownicę. Będziemy walczyć ludźmi, którzy się do walki nie nadają. Będziemy oddawać piłkę przeciwnikowi, bo przecież mamy takich kozaków do gry obronnej. Nasza dyscyplina taktyczna jest wprost legendarna No ku*wa.
To tak jakby mieć wędkę i próbować na niej zamontować rękawice, żeby łowić ryby rękami...........
|
Tak, tylko że ci Hiszpanie "bawiąc" sie tą piłką 90 minut hooja ugrali w tym sezonie. W tym problem. W zeszłej rundzie był "samograj" na słabe i srednie zespoły. Bo faworyci po nas sie przebiegli (dla przypomnienia). W tej rundzie nawet średniacy z nami jadą. I samo danie piłki tym Hiszpanom własnie nie działa.
Trzeba żeganac Sobola i tyle.
Btw
Inne zespoły dokupia sobie MAX 3-4 Hiszpanów do ofensywy i graja. Hiszpanie atak, reszta obrona, jakoś leci. My jak zwykle po całości - nawet bramkarz z Hiszpanii. Koorwa - nawet nie ma kto walczyc w srodku pola - ale są "technicy" co do pustaka nie trafiaja. Tutaj MUSI byc trener co to weźmie za RYJ - bo sami z siebie ci "wirtuozi" III ligowych boisk hiszpańkich awansu nam nie zrobia. Pora to zrozumieć. Nie przypadkiem trafili do nas.