Niestety, choc nie zakladam złej woli, było już kiedyś jedno stowarzyszenie, na które nie można było powiedzieć złego słowa, skwk się nazywało i każdy kto wspomniał, ze "halo, coś tam jest nie tak" był jebany i wysyłany na druga stronę błon. Nie dziw się, ze niektórzy maja ograniczone zaufanie do oddolnych inicjatyw kibicowskich grających na tych samych nutach :/ zwłaszcza jeżeli znajdują sie w nim osoby z poprzedniego układu - nie oceniam jednoznacznie, ze jest białe albo czarne, ale niesmak pozostał, a wiarę w dobre intencje z naiwnością łatwo pomylić.
A teraz 3,2,1....czekam na obrońców zatrudnienia Bashy
