|
To niestety są następstwa patologicznej sytuacji, w której mamy w jednej osobie piłkarza/właściciela/prezesa/trenera/ostateczny głos + klan rodziny Puchatka.
Szanuje Kubę jako piłkarza, po stopach go mogę całować za akcje ratunkową, uj tam, dorzuciłbym się nawet na pomnik - ale chyba już wszyscy wiedzą, że najwyższa pora powiedzieć dość. I nie, nie chce żeby odchodził z klubu, tylko żeby zmienił się profil jego aktywności - jako maskotka, magnez dla sponsorów natomiast z całkowitym ograniczeniem do podejmowania decyzji, samodzielnych wypowiedzi. To nie jest charakter, który potrafi zjednoczyć ludzi(poza podatną na populizm grupą półgłówków o IQ nie przekraczającym 80), który potrafiłby otworzyć się do świata - ikona syndromu oblężonej twierdzi. Jest trudnym, małostkowym człowiekiem - przykładów jest nadmiar. Dlatego Kuba zostań - uśmiechaj się, podpisuj koszulki, nazwiskiem działaj na sponsorów. Tyle.
Naiwnie liczyłem, że ktoś chociażby wizerunkowo ogarnie, że zostawianie Brzęczka to strzał w kolano. Niestety.
|