Karherop napisał(a):

1 połowa z Płockiem czyli 3 strzały na naszą bramkę i 3 gole.
Można sobie wyobrazić alternatywna rzeczywistość w której Wisła zaczyna rundę z Brzeczkiem, nie gra pod ciśnieniem walki o utrzymanie i rozgrywa mecze "po swojemu". Raz wygrywa, raz przegrywa, utrzymuje średnia punktowa na poziomie (powiedzmy 1,5 pkt/mecz i gdzieś tuła się między 8 a 12 miejscem. Ot taka pozycja Stali Mielec czy craxy.
Myślę że nie tylko ja, począwszy od meczu ze Stala Mielec zacząłem mieć w głowie że grozi nam realny spadek i piłkarze z tej myśli nie mogą się ogarnąć do dziś.
Nie wiem czyja to zasługa (zarządu czy poprzedniego trenera), że żyliśmy w bańce gdzie Wielka Wisła lada moment odpali i coś takiego jak spadek nawet nie przychodzi nam przez myśl, ale na pewno to jeden z grzechów głównych
|
Niestety, na Stali to już było po ptokach. Myśleć trzeba było w Turcji, a tam relaksik, luźne treningi i opanowywanie taktyki Guli, transfery nijak nie pasujące do potrzeb i sprzedaż najlepszych piłkarzy.
Ja wtedy już się bałem spadku, serio. Było nas tu kilku, "sekta spadkowa", którzy obserwowali ten cyrk z rosnącym przerażeniem...
Jak trzeba mieć nasrane pod kopułą żeby do obrony przed spadkiem brać 21 latków i gości po przejściach? Przy takim terminarzu?