MaLk napisał(a):

Wymiana 80% kadry w sytuacji, gdy nie ma sianka na transfery, a doświadczenie pokazuje, że coraz słabsi są zastępowani jeszcze słabszymi?
To je*nie.
W tym sezonie musi się zacząć budowa czegoś trwałego, nawet kosztem wolniejszego spłacania długów. Wierzyciele spółki, racjonalnie oceniając sytuację (nie dotyczy miasta Kraków) muszą sobie zdawać sprawę z tego, że jak spadniemy do I ligi przez nadmierne cięcie kosztów, to prawdopodobieństwo odzyskania przez nich kasy drastycznie spadnie. Zarządzający, nauczeni doświadczeniem poprzedniego sezonu, też powinni sobie zdawać sprawę z tego, że niby to tylko polska ekstraklasa, ale poniżej pewnego poziomu nie da się zejść.
Nie wspominając już o tym, że wymiana kadry kosztuje, nawet jeśli przebiera się w odpadach i darmowych transferach, trzeba rzucić kasę za podpis czy prowizję menedżerską, a i odsetek wyrzuconych pieniędzy w błoto jest przy takiej polityce transferowej spory.
Oszczędzać też trzeba umieć.
|
Zanim Klopp się stał Kloppem i Borussia wróciła na szczyty, to okres finansowego szlamu i spłacania największych długów odbił się mocno na drużynie. W czasie kryzysu niby były jeszcze podskakujki pucharowe Sammera, ale odkąd na jaw wyszły informacje o bliskim bankructwie, sprzedano tereny przy Westfalenstadion a klubem sportowo rządził Bert van Marwijk, to sytuacja kadrowa i ligowa zespołu była ... rzeknijmy, przeciętna. A rozmawiamy o dużo większym finansowo i organizacyjnie klubie. Po van Marwijku przewinęli się Roeber i Doll, zanim zatrudniono Kloppa i zanim zaczęła się seria fenomenalnych wyników końcówki 2000-tych. Po drodze zaliczono sezony, w których Borussia prawie spadła.
W latach van Marwijka, Roebera i Dolla zaczęło się powolne kolekcjonowanie kadry i reorganizacja finansowa struktur klubu. Borussia na początku cięła, ogarniała budżety etc., a jednocześnie powoli szykowała się do przyszłości. Bez oczekiwań na tu i teraz. I tak do klubu trafił Kuba, na wypożyczenie przyszedł Hummels, a z cała plejadą starej kadry postanowiono się powoli rozstać. Odeszli lub zakończyli kariery kluczowi gracze tego okresu przejściowego - Smolarek, Woerns, Degen, Petric ... No i się zaczęło ;-)
Dążę do tego, że tam nikt nie wymagał cudów, nawet jeżeli klub wyglądał fatalnie w różnych rozgrywkach. Ale w ten sposób można było się skupić na tym, żeby kadra powoli się wymieniała - od ofensywy poprzez defensywę konczywszy na pomocy. Później przyszedł Kloppo, finanse były już spięte i historię każdy zna.
Więc jeśli mielibyśmy mieć jeszcze ten sezon na straty 'byle się utrzymać', zaczęlibyśmy wprowadzać do drużyny kilku młodzieżowców, finanse zaczęłyby wyglądać lepiej i na przykład pod koniec sezonu opchnęlibyśmy Hoyo i Buksę za łącznie dziesięć baniek jak w jakiejś.bajkowej historii, to nagle się okaże, że za rok wchodzimy do ligi z dobrym budżetem, z racjonalnym długiem - a może i nawet bezpiecznym budżetem - i połową kadry, która może rywalizować o pozycje pucharowe. A to oznaczałoby pewnie serię transferów i zatrudnienie trenera, który ogarnia czaczę [zakładając, że Skowronkowi by nie wyszło w czasie tego roku zero].
Jak dla mnie za wcześnie na panikę, za wcześnie na wrzucanie piątego biegu krytyki 'bo już musimy wymagać'.