|
Mały komentarz: Miśkiewicz NIE był faulowany. Mit o "nietykalności" bramkarza trzeba włożyć już między bajki. Faul byłby wtedy, kiedy Misiek pewnie złapałby tę piłkę, a prawda jest taka, że on ją po prostu źle chwycił i wypuścił. Nie miał jej czysto w rękawicach ani przez 0,1 sekundy.
Karny za to kompletnie z dupy, natomiast też nie ma co twierdzić, że ta trzecia bramka ustawiła mecz, bo to już byłaby ignorancja.
Dostaliśmy po dupach, ale liczę na to, że Wdowczyk wyciągnie wnioski - jemu akurat odrobinę ufam w kwestiach taktycznych/personalnych.
|