Rewanż z Ruchem który uważasz za jeden z lepszych naszych meczów, ja uważam za dowód na brak jakiejkolwiek myśli w naszej grze. Tak jak już pisałem Ruch póki miał wynik pozwalał nam grać dlatego jako tako to wyglądało. Po golu Meliksona gnietli nas jak trampkarzy, zanim strzelili gola z karnego mieli ze dwie dobre okazje. Wyrównaliśmy tylko dzięki Małeckiemu któremu jako jedynemu chciało się biegać. Dogrywka to była kompromitacja. Jak można tak grać u siebie? Cudem dotrwaliśmy do karnych, a tam wiadomo jak się skończyło. Powiedz że chciałbyś żeby każdy nasz mecz w nadchodzącej rundzie wyglądał jak rewanż w pucharze z Ruchem.
Gra obronna drużyny nie zależy tylko od obrony. Dlatego jeżeli pomocnicy pozwalają wchodzić w naszą strefę obrony rozpędzonemu przeciwnikowi obrona nic nie pomoże. Gra obronna to umiejętne przesuwanie sie całego zespołu i mądra asekuracja, wtedy nawet jak przeciwnik wkręci jednego naszego to nie da mu to pola na rozpędzenie się i ten wkręcony zdąży się pozbierać i wrócić do obrony. Niestety przy dobrym przeciwniku nie zdąży i jadą. Dobrych przeciwników w naszej lidze NIE MA dlatego ocena gry obronnej na podstawie ligi jest fałszywa.
Dokładnie odwrotnie jest w ataku. To że jakieś zagranie może sie udać w naszej śmisznej lidze nie znaczy że choćby z Gruzinami nie mówiąc o Rumunach będzie równie skuteczne. Dlatego gra nastawiona na szybkie wykorzystanie błędnego ustawienia ligowego przeciwnika, która tak się niektórym podoba w pucharach będzie skutkowała w 95% stratą. Tak jak to widzimy w grze kadry. Na pewnym poziomie frajerów już nie ma i żeby pojawiła się chwila w której przeciwnik jest źle ustawiony trzeba na to zapracować, to znaczy zmusić go przez odpowiednio szybkie rozegranie piłki połączone z odpowiednim wyjściem na pozycję do zmiany ustawienia w obronie i dopiero wówczas podać piłkę tam gdzie przeciwnik się nie spodziewa. To nie jest łatwe bo momenty złego ustawienia przeciwnika trwają krótko, podanie które może stworzyć sytuację często musi być wykonane z pierwszej piłki i w dodatku z precyzyjnie określoną siłą. To od podającego w 70% zależy czy przyjmujący będzie w stanie piłkę opanować lub strzelić bramkę. Pierwszym krokiem do powyższych umiejętności jest możliwość utrzymania się przy piłce dowolnie długo. Jeżeli to się potrafi ( a Wisła już to potrafiła, choćby w meczu z Koroną) jest podstawa żeby zrobić kolejny krok. Jeżeli sie tego nie potrafi, pozostaje liczyć na frajerstwo przeciwnika i szczęście, które jak wiadomo na pstrym koniu jeździ. A w przypadku gry w pucharach liczyć sie z kompromitacją na każdym etapie rozgrywek, bo nawet eskimosom moze wyjść mecz w którym sami z siebie błędu nie popełnią, a wtedy bramki nie strzelimy.