
|
|||||||
| Wisła Kraków - piłka nożna Tutaj możesz spokojnie i rzeczowo porozmawiać o wszystkich tematach związanych z "Białą Gwiazdą". Pokój z założenia zawierać ma tematy dotyczące drużyny. |
|
|
Narzędzia tematu | Tryby wyświetlania |
|
Banita
Od: 07.2010
Offline |
#22
|
|
Sezon zaczął się od wielkich oczekiwań, zdobyto mistrzostwo Polski już w 1 roku pracy Holendrów (co później moim zdaniem właśnie nas pogrążyło w długiej perspektywie ale do tego wrócę). Później przyszły wygrane w eliminacjach ligi mistrzów. Przed decydującym starciem o wymarzona ligę mistrzów nastroje/morale były bardzo wysokie, snuto plany mocarstwowe, już wydawano zarobione pieniądze na ośrodki treningowe nowych graczy itd. Wygrana z Apoelem w Krakowie dodatkowo umocniła ten stan. Później przyszedł czas na rewanż i tu przeciwnik nie zostawił jakichkolwiek złudzeń, graliśmy z drużyną lepszą bardziej dojrzałą i lepiej poukładaną. Skończyło się klęska. Ale czy mogło się skończyć inaczej?
Po drodze zapomniano o planie 2 letnim, i tu wracamy do szybko zdobytego mistrzostwa. (tak jeśli pamiętacie 1 rok był na zgrywanie, dopiero za rok mieliśmy być gotowi na ostateczne uderzenie - sam Maskaant mówił, ze to drożyna na mistrza ale nie na LM). Zapomniano, ze obrona przypomina ser szwajcarski i to co wystarcza na ligę nie wystarczy na rozgrywki europejskie. Graliśmy bez nominalnego lewego obrońcy. Cala formacja obronna miał rządzić "generał" Kew Jaliens, człowiek z robiącym wrażenie CV jednak już dawno, odcinającym od niego tylko kupony. Niedoświadczony i średni Bunoza oraz czołg Chavez - jak sie okazało, z wyłącznymi atutami w formie siły fizycznej. Podpisaliśmy zdawać by się mogło starego wyjadacza Lameya, który miał stabilizować linie obrony, niestety jak też już wiemy jeśli coś kiedyś grał to bardzo dawno temu. Z tym chcieliśmy awansować do LM. W pierwszej fazie działalności nasz dyrektor sportowy został obdarzony sporym jak na nasze warunki zaufaniem i środkami finansowymi. Po sprowadzeniu Meliksona wydawało się, ze moze wytrząsać takich piłkarza z rękawa. Będąc zwolennikiem jego stylu/kultury pracy osobiście mogłem tylko przyklasnąć. Skończył się melodramat z bramkarzem, drużyna miała po 2 zawodników na pozycje, ofensywa prezentowała się dobrze. Niestety ale szansa na LM namieszała tak w głowach, że postanowiono pojść drogą na skróty. Drużynę oparto na zawodnikach wiekowych i wypożyczeniach. Przecież po awansie mieliśmy mieć multum pieniędzy na budowę drużyny... . Niestety ale nie udało się i cały plan przyśpieszonego awansu do LM posypał się w drobny mak a za nim dalsze losy drużyny. Co do wyboru tej ścieżki winę osobiście rozkładam 50 na 50 miedzy Cupiała a Holendrów. Cupiał po raz kolejny nie poszedł na całość w decydującej chwili (kasa na transfery zamiast zaciągu wolnych zawodników, i wypożyczenia), nie mniej jednak jako dyrektor sportowy Valckx tez wydaje mi się nie miał planu B i nie przekonywał, choćby do mniejszej liczby piłkarzy sprowadzonych ale młodych. Oceniając całość pracy Valckxsa można uznać za strzał w 10, 2 piłkarzy Pareike i Meliksona. Nadal niewiadoma dla mnie jest Jovanovic. Wiemy już, że Genkov jest piłkarzem bardzo pracowitym ale średnim. Iliev z fantastyczna technika niestety, kondycja nie ta a lepiej już nie bedzie. Calkowite pomylki to natomiast, Diaz, Nunez, Lamey, Jaliens w dodatku bardzo przepłacone pomyłki. W międzyczasie byl jeszcze Branco, Boukhari Siwakow o pierwszym nie warto nawet wspominać drugi byl maskotka, Siwakow co najmniej rokował na przyszłość ale nie było pieniędzy/woli na wykup - po co wiec było to wypożyczenie?(podobnie Biton). Na koniec zostawiłem Bitona - ciężko go ocenić w pierwszej czesci sezonu zbawca i chyba bardzo na wyrost bo wg. mnie to taki sep, grający na siebie bez współpracy z drużyną. Dlatego Valkxa oceniam tylko dostatecznie za średnia wizje przyszłości i transfery w całym rozliczeniu nie az tak świetne jak się wydawało. Dodatkowo przyczynił sie wydatnie do stanu gdzie na raz trzeba pozyskać kilkunastu piłkarzy a majątek w formie dobrych inwestycji(Melikson) jest minimalny. Ktoś zaraz powie, ze mu się warunki zmieniły w trakcie pracy. Zgadza się do głosu doszły koterie z TF, poprawka ciągle tam były ale stopniowo rosły w sile. Tylko wobec tego mam jedno pytanie, skoro SV jest taki świetny i zabijają się o niego inne kluby czemu, nie powiedział dziękuje tak się nie umawialiśmy, do widzenia? Tak jak nie cierpię Bednarza tak wiem, ze jedna rzecz zrobi porządnie - ustabilizuje place w Wisle bo teraz są kompletnie oderwane od rzeczywistości. Co do innych daje minimalny kredyt zaufania ale bez większych nadziei. Na przebieg sezonu miały tez potężny wpływ zmiany trenerów. Maskaant, Moskal, Probierz a przypomnijmy ze w nieco więcej niż dwa lata byli jeszcze Skorża, Kasperczak, Kulawik(sic!) Jak szukać tu stabilizacji? Dodatkowo to co się stało miedzy Moskalem a Probierzem jest porostu sabotażem. Najpierw szansa dla Moskala + cale przygotowania do II rundy a wkrótce po jej starcie zmiana trenera. To wola wprost o pomstę do nieba. Zwolnienie Maskaanta potrafię zrozumieć - gość odjeżdżał coraz bardziej od rzeczywistości miał jakiś plan ale na Boga on zaczął lewitować pól metra nad ziemia. Do wykonania planu trzeba mieć dobra perspektywę on jej nie miał, zgubił się. Całość obrazu uzupełnia dodatkowo ilość kontuzji, które pojawiły w trakcie sezonu. Melik son, Malecki, Sobolewski końcówka sezonu bez obrońców i wiele wiele pomniejszych kontuzji. To kamień do sztabu szkoleniowego Wisły i ludzi od przygotowania fizycznego. Na koniec zespół jako zbiorowość ludzi. Bez chemii, podejście typowo 9-17 i do domu, brak zaangażowania, wyskoki Malekiego i rozwiązanie tej sprawy. Nie było ducha drużyny a wielu zapomniało lub nigdy nie wiedziało, gdzie gra. Dobór pod względem mentalnym karygodny. Powyższe dało sezon, który poza SZCZĘŚLIWĄ grą w LE i niezłymi eliminacjami do LM można uznać za totalną klapę. Zawinili wszyscy, piłkarze, prezesi, właściciel. Co dalej? Właściciel: jaki jest wiemy od lat, tu nic się nie zmieni tfu będzie się zmieniało co chwila raz krok w lewo, krok w prawo, krok w tył, krok w przód, generalnie dreptanie w miejscu. Prezes: kukiełka właściciela. Dyrektor sportowy: technokrata, bez własnego zdania, umiejętności wątpliwe. (nieobiektywnie ale dla mnie buc). Skład: Czeka nas rewolucja - a nie ma bezkrwawych i na ogół długo się po nich podnosi. Chciałbym napisać bądźmy cierpliwi musi być lepiej ale po prostu bym skłamał. Pomnik przed stadionem dla tego kto: - sprawi, ze piłkarze będą mieli gdzie trenerstwo w normalnych warunkach(ośrodek treningowy) - zbuduje system szkolenia (nie musi być od "przedszkolaka") - zbuduje marketing z prawdziwego zdarzenia - wprowadzi i będzie realizował długoterminowy plan rozwoju klubu i drużyny - zatrudni porządnego trenera i da mu komfort pracy znajdzie sponsora/sponsorów będzie się kierował logika i dobrem klubu i przetnie raz na zawsze układy i układziki Przegialem z dlugoscia ale zorintowalem sie na koncu Taka terapia po tym sezonie. |
|
|

|
||||||
|
|