Bobek90 napisał(a):

|
Tak wogole, ja tez jestem zwolennikiem zagranicznej mysli szkoleniowej. Tyle ze ta "mysl" ma sens jak sie sciaga dobrych trenerow. Mozna sciagac jakis Bosow i Maskantow i sie podniecac... bo to "amerykanskie". Tylko czy to ma sens? Tak jak z pilkarzami. Mozna sciagnac Meliksona czy Ljuboje, mozna tez nasciagac Cabrali i Genkovow.
|
No dokładnie, mam w tej kwestii podobne zdanie. Po co zatrudniać średniej klasy trenerów zagranicznych, skoro wątpliwym jest to, że w Polskich warunkach sprawdzą się niewiele lepiej (a doświadczenie pokazuje, że raczej porównywalnie) od rodzimych szkoleniowców? Probierz, prezentując podobną klasę trenerską jako Polak "czuje" te wymagania, które przed nim się stawia praca w Wiśle, po prostu łatwiej mu jest się wpasować w naszą rzeczywistość. A żeby oderwać się od tej rzeczywistości i wskoczyć na poziom wyżej, trzeba mieć przede wszystkim KASĘ. Czy Wisła ma kasę? Temat wałkowany milion razy.
Czy przykład Skorży nie pokazuje, że naszym trenerom warto dać szansę? Że jak dostaną trochę czasu, czasu na okrzepnięcie, sprawdzenie się w boju, czas na POPEŁNIENIE BŁĘDÓW I NA NAUKĘ ICH NAPRAWY W PRZYSZŁOŚCI, to mogą być szkoleniowcami na długie lata? To, czego Skorża nauczył się w Wiśle, procentowało w jego pracy w Warszawie i osiągnął na ten moment praktycznie prawie maksa, którego mógł z tym klubem, z aktualnym potencjałem kadrowym Legii osiągnąć, brakuje mu tylko mistrzostwa, do którego w pewien sposób dąży już w tym sezonie. Przy odrobinie szczęścia mógł jeszcze wyeliminować zespół, który kadrowo, finansowo jest zupełnie na innej półce, niż Warszawiacy, czyli Sporting Lizbona.
Naprawdę, dla mnie idealnym modelem byłoby to, żeby polskie kluby trenowali ludzie pokroju choćby Rangnicka, Adriaanse, Favre, Jimeneza, Slomki, Steevensa, Ramosa, Jacobsa, Dauma, Lucescu, McLarena, Ruttena, a nawet Koemana. Przy takich nazwiskach Probierz rzeczywiście wygląda bledzej. Problem w tym, że nikogo takiego jeszcze w naszej lidze nie widziałem i pewnie jeszcze trochę wody w Wiśle upłynie, zanim któregoś z nich tutaj zobaczę, bo jak wszscy wiemy, nie ma na to KASY. Do takich nazwisk koniecznym byłoby dołączenie najbardziej utalentowanych, polskich szkoleniowców w roli asystentów i niech uczą się futbolu i trenerki na najwyższym światowym poziomie, daj Boże żebym dożył takich czasów!
Z całym szacunkiem dla takiego Maaskanta, ale w Holandii był mniej więcej tym, kim w Polsce jest Ojrzyński. Ciekawy trener, bez większych sukcesów. A Maaskant, poza Petrescu, to najlepszy zagraniczny trener który tu ostatnio pracował. Więc o czym my tutaj w ogóle mówimy?