|
Jakoś czułem, że odpadniemy...
Mecz pokazał, jakim piłkarskim tumanem jest Bunoza. Może w następnym meczu trener da zagrać parze Jaliens - Chavez i uchroni mnie przed wątpliwą przyjemnością oglądania w akcji koślawego Bośniaka.
Spotkanie w naszym wykonaniu nawet nienajgorsze, w zasadzie powinniśmy wygrać lekko, łatwo i przyjemnia. Gdyby Rios spokojnie wykorzystał setkę pewnie skończyło by się tak z cztery, pięć do jaja. Ale jak się takich patelni nie wykorzystuje, sędzia zaczyna gwizdać jakieś urojone faule w okolicach naszej szesnastki a w obronie ma się olbrzyma, który potrafi przegrać główkowy pojedynek z jakimkolwiek mikrusem to kończy się tak jak wszyscy widzieliśmy.
ps. błagam, oszczędźcie mi nerwów i na następnym meczu nie śpiewajcie "nic się nie stało".
|