Nie oglądałem żadnego wczorajszego meczu, ale mogę powiedzieć od siebie tyle, że co by nie mówić o grze Legii, a wiemy, że nie można jej jeszcze nawet nazwać niezłą to pasmo siedmiu zwycięstw pod rząd (łącznie ze sparingami) odbieram jako symptom budowania drużyny, której zależy na osiąganiu korzystnych wyników. Na dobrą sprawę ligę wygrywa się kolektywem, a nie wysoką formą kilku zawodników. Sądzę, że gdyby Wisła miała defensywę z tamtego sezonu to uzbierałaby jakieś 5 oczek więcej, a może i w ofensywie byłoby o wiele lepiej, gdyż Marcelo to bramkostrzelny typ.
Dzisiaj liczę na to, że Craxa zaskoczy i Amica skupi się wyłącznie na LE
