|
Powiem tak - remis biorę w ciemno.
Ale bardziej boję się oklepu.
Nasze ostatnie dwa wyniki chyba lekko przekłamują aktualną sytuację - gdyby czarny z Lechii był troche bardziej rozgarnięty to po 30 minutach powinno być 0-3 w plecy i po zawodach. Widzew - długie klepanie, wszystko fajnie do pola karnego, ale w nim znana dobrze niemoc - gdyby nie fartowny gol Żurawia mielibyśmy pewnie dogrywkę i loteryjne rzuty karne.
Kiedy my ostatnio wygraliśmy w lidze na wyjeździe ? Chyba z Widzewem, jeszcze za wakacyjnych upałów ... Jakoś nie chce mi się wierzyć w przełamanie tej fatalnej serii w Poznaniu przy 40 tys. ludzi - 3/4 naszych piłkarzy NIGDY nie grało pod taką presją (nie mylić z frekwencją - 50/60 tys. kibiców na Camp Nou to jak 3 tysiące na Bełchatowie i 400 w Poznaniu). Lech, jak mało kto, umie się spiąć na Bułgarskiej na mocnego i prestiżowego rywala, to wiemy wszyscy. To dziwna drużyna - morduje się z Zagłębiem, choć kilka dni wcześniej grała momentami bardzo fajnie z potentatami z MC...
W dodatku Wisła im leży w ostatnich latach. Są w kryzysie, ale my też jesteśmy daleko od optymalnej formy... Na pewno coś nam ustrzelą, pytanie, czy będziemy w stanie odpowiedzieć.
No nie wiem panowie. Chciałbym się mylic, ale 2:0, 3:1 mi się widzi. Na pewno będzie dobry mecz, bo i jedni i drudzy preferują grę ofensywną.
|