Temat: Ekstraklasa
Wyświetl pojedynczy post
avangarda
Senior Member
 
 
Od: 11.2002

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#5006
Stary 25.10.2010, 20:54
tarantulaw2 napisał(a):Wyświetl post
Jeszcze odnośnie tego postu, a głównie linku:



W tym momencie warto dodać, że są zawodnicy, którzy celowo, cynicznie wchodzą w otwarty konflikt z trenerem, ponieważ w najbliższym czasie kończy im się kontrakt – i wiedząc, że przy obecnym trenerze nie dojdzie do przedłużenia umowy - stawiają wszystko na jedną kartę i próbują doprowadzić do zmiany na stanowisku. Nowy powie: „U mnie wszyscy mają równe szanse”. Radziłbym o tym pamiętać, analizując przyczyny sytuacji kryzysowych.

Są w Polsce szkoleniowcy, którzy układają się z zawodnikami ze strachu o własną przyszłość. Maciek Skorża do takich nie należy, bo zbyt dużo osiągnął. Irytuje mnie, kiedy trenerzy na konferencjach prasowych mówią: „Ta porażka to nie wina piłkarzy, tylko moja”. To odwrócenie pojęć. Piłkarz ma obowiązek grać na sto procent możliwości i realizować powierzone mu zadania. Jeśli szkoleniowiec zaczyna na wszelki wypadek mówić, że sam jest winny porażki, to znaczy, że bardzo, bardzo się boi. Ale zawodnicy takich lubią. Bardzo lubią.

Słowo klucz – atmosfera. Piłkarze uwielbiają opowiadać o świetnej atmosferze. A jak ja czytam, że gdzieś jest świetna atmosfera, to wiem, że nie będzie tam wyniku. Bo w klubie potrzebna jest atmosfera, ale pracy. Atmosfera pracy. Ci, którzy opowiadają o atmosferze, zazwyczaj nie osiągają tyle, ile mogli (a najczęściej nic) i dopiero gdy kończą kariery, to rozumieją, że trzeba było w pewnym momencie dokręcić śrubę. W klubie, w którym wszystko właściwie funkcjonuje nie może być „atmosfery” (w polskim, piłkarskim znaczeniu tego słowa), bo trener musi wymagać dyscypliny, trzymania wagi, dbania o siebie 24 godziny na dobę, musi być złym policjantem. Mądrym policjantem, ale złym. U nas, gdy zawodnik jest bez formy, to wszyscy wokół boją się o tym głośno mówić. Trener woli nie. I kto na tym ostatecznie wygrywa? Nikt. Czasami warto ginąć za słuszną sprawę.




http://www.weszlo.com/blog/1/436
W większości przypadków - zgoda, ale nie we wszystkich. Po przyjściu Skorży do Wisły jak było? Na koniec rundy mieliśmy bilans 15-2-0. A oprócz dobrej gry co było? Świetna atmosfera. Budowana po części przez Skorżę - gokarty, itp, a z drugiej przez w większości Kosowskiego - grille, pewnie piwka. Do tego atmosferę budowała sama gra Wisły. Kiedy oni lali każdego jak chcieli i ile chcieli, to zbudowali sobie pewność siebie. Także, reasumując, atmosfera jest ważna.
Odpowiedz cytując