krasny napisał(a):

|
Problem pojawia się w momencie, kiedy szukasz trenera w Polsce to tak naprawdę obracasz sie ciągle wśród tych samych, nie gwarantujących sukcesu (a właściwie skażonych porażką) osób.
|
Ogryzek napisał(a):

|
Nie dość tego - na samych piłkarzy to dział w ten sposób że jak Holender coś powie to znaczy że prze Mózg. Jak to samo powie Kulawik - piłkarze go zlewają, bo głupi Polaczek.
|
A z tymi dwoma argumentami z kolei ja się zgodzę. Faktycznie jest u nas karuzela i faktycznie zakompleksieni (niby nie?) piłkarze mogą traktować ciepłe słowo jak dopalacz.
Tylko, że to wszystko i tak jest na krótką metę. Po pierwsze dopalacz czasami zawodzi, jak zawiedzie parę razy za dużo to piękna gadka zagranicznego przestaje mieć element magiczny i piłkarz przestaje grać na poziomie dla... siebie nieosiągalnym (tutaj dodałbym jeszcze nieśmiało Wójcika - bo nie wierze, by zawsze i wszedzie (również w Reprze) wszystko kupował - który też jechał na początku na motywacji, tylko o innym źródle: nie 'macie talent, grajcie piłką' tylko 'jesteście lepsi od tych panienkowatych frajerów').
Przestaje grać na tym poziomie, klub przestaje wygrywać. Zagraniczny trener odchodzi, karuzela wraca. Znowu stoimy w miejscu, rządy piłkarzy trwają. Było to przerabiane i u nas (ciężkie treningi Okuki, umieramy, zgłaszamy kontuzje, wywalcie tego dziada) i u Was (ciężkie treningi Petrescu, panie prezesie weź, że coś zrób, bo nam kości i kariery połamie).
Może sposobem na zblazowaną żelazną jedenastkę i kopiących dołki ludzi, którzy nie załapali się na 'układ' byłaby ciągła rotacja w składzie - no, ale po pierwsze nie mamy tylko zawodników (mimo wszystko Vrdoljak jest o klasę lepszy od Borysiuka, a powiedzmy Marcelo od Bunozy), a po drugie wtedy traci się element zgrania.