0 22 napisał(a):

|
No, tak bo przecież polskie jest zawsze gorsze, a z zachodu to hoho. To jest właśnie to podejście, które skutkuje tym, że gdyby Polak miał takie osiągi w Wiśle jak ma Maaskant to już dawno byłoby podcinanie sobie żył i wywalanie, a nie jest, bo... to Maaskant, człowiek z zachodu - potrzebuje czasu (...)
|
Najpierw stawiasz pytanie potem, po części, sam sobie na nie odpowiadasz niezgodnie z własnym zamierzeniem.
Skoro się uczepiłeś Maaskanta to na jego przykładzie.
Nie jest powiedziane, że obecnie jest lepszy od Fornalika. Chodzi raczej o to, że od początku kariery piłkarskiej pracuje w zupełnie innej kulturze. I automatycznie zwraca uwagę na rzeczy, o których trener wychowany przez PMS nie ma pojęcia,że istnieją lub, że są ważne, że się da je wprowadzić (jak intensywnośc treningu np.), że można grać inaczej. To plus zapewne porównywalna wiedza z zakresu trenerki oraz przede wszystkim, początkowa przynajmniej niezależność, daje nadzieję na progres. Więcej. Będąc w Polsce taki trener nie ma, aż takiego ciśnienia na zachowanie posady, bo jak się mu piłkarzyki zbuntują to po stracie pracy nie będzie musiał nadal w tym grajdołku nowej szukać tylko wróci tam skąd przyszedł (jak Petrescu).
Więcej.
To przykład Wisły i Petrescu właśnie generuje tych zagranicznych (zachodnich) trenerów. Wszyscy się z niego śmiali, że kicha i "w czym on lepszy od naszych trenerów". No to w czym lepszy pokazał w Unirei i teraz w Rosji. W efekcie nastąpiło przewartościowanie i teraz - zakładając, że ściągnęło się dobrego trenera - większość poświęciła by rok żeby w drugim zacząć wchodzić na pułap, którego osiągnięcie z polskim trenerem mogło by być niemożliwe. Taki trener, koniecznie z charyzmą i poparciem zarządu, to oczywiście tylko jeden z elementów tej układanki, ale niezmiernie ważny. Równie ważny to prezes klubu i jego podejście.
Teraz sytuacja jest mniej więcej taka sama jak z zagranicznymi managerami w korporacjach w latach 90. Przyjeżdżali tutaj wagonami, mimo, że być może nawet merytorycznie nie byli lepsi. Ale mieli kulturę pracy. Minęło 10 lat, Polacy się nauczyli jak wygląda managerka a'la zachód i teraz to my jeździmy zarządzać tam.
Do tego oczywiście dochodzi również odbiór działań trenera przez media. Taki Skorża wyj.bał Iwańskiego do ME to się zaczęło kwękanie, że coś, że zagubiony, że nie radzi sobie jako trener, że to nie tak się robi.
Piłkarze głupi nie są, czytają cośtam czasem i wyciągają wnioski. A wniosek jest taki, że się udzieli wywiadu, coś bąknie, Weszło napisze i będzie można w glorii chwały, przy akompaniamencie notek prasowych, zaliczyć powrót. A trenejro niech spier.ala bo się wywiadu znowu udzieli. I po trenerze bo skuli uszy. I tak będzie z każdym polskim trenerem.
Z zagranicznym jest szansa (szansa powtarzam, nie pewność), że trener się postawi.