kreseq napisał(a):

Lech przegrywa nie tylko mecze... Lech jest ogolnie mowiac przegrany bo albo :
1) tam nie ma zupelnie atmosfery i kazdy gra dla siebie
2) tam skupiaja sie na pucharach by sie wypromowac i uciekac do lepszej ligi
3) zawodnicy sa po prostu mimo wszystko do dupy bo nie potrafia grac co 3-4 dni a to w dzisiejszych czasach dyskwalifikuje ich jesli chodzi o kariere na zachodzie.
(...)
|
Kresku,
prawdziwa jest wersja nr. 2. Wystarczy, że kilku grajkom siądą 2-3 mecze w Europie i już czują się gwiazdami, które nie mają zamiaru się wysilać w kiepskiej lidze. Dotyczy to zarówno obcokrajowców, jak i Polaków. U nas był syndrom Radka Kałużnego, potem Kosowski "wybierał" sobie mecze w których chciało mu się biegać. Amika pokazała się z dobrej strony w Lidze Europejskiej (głównie dzięki temu, że na tym etapie kluby w nich biorące udział traktują te rozgrywki jak my Młodą Ekstraklasę), więc już uderzyła sodówka i przekonanie, że w przyszłym roku LM jest pewna. Więc cała liga ma Majstra przyznać zaocznie, bo oni walczą o honor w Europie.
Niestety, rywale w lidze są pełni kompleksów, źli i zawistni i nie zamierzają Amice niczego ułatwiać. Wręcz przeciwnie, korzystają ze słabości rywala i zdobywają na nim punkty.
Pisząc o Amice zapomniałeś o jeszcze jednej kwestii. Praktycznie Poznaniacy nie mają ławki. Raptem 16 piłkarzy zdolnych do gry (teraz wypadł im Drygas, więc zostało 15) - to za mało na cały sezon nawet w polskiej lidze. Jak dochodzą europejskie puchary - mamy katastrofę. I nie zwalajmy wszystkiego na kiepską wydolność i nieumiejętność grania co 3-4 dni. W średniakach europejskich kadra liczy 23 równorzędnych piłkarzy, a w wypadku europejskich pucharów trenerzy stosują rotację.
PS. Weszło szydziło z Maaskanta, że porównuje siłę kadry Wisły do kadry Feynoordu, a po dzisiejszym meczu okazuje się, że miał rację. Myślę, że jest nawet szansa, że Wisła nie dostałaby dwucyfrówki
