Pierwszą połowę już przemilczę, bo coś tam skrobnęłam wcześniej.
Druga część gry zaskoczyła pozytywnie. Było jeszcze sporo braków, pomyłek, ale generalnie to jeden kącik ust może zacząć iść w górę.
Radek Sobolewski w drugiej połowie w końcu był tym KAPITANEM, strzelił gola, poderwał zespół. W końcu.
Andraż Kirm- pokazał, że może grać dobrze i w klubie. Dwa gole, wypracowany karny. W końcu.
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy i to wysoko. Trochę szkoda jedynie tego, że akurat bratnią Lechię, ale pierwsze co to jednak trzeba patrzeć na siebie. A u nas kolorowo nie było [i nie jest!].
Mam nadzieję, że to naprawdę będzie przełamanie, takie przez duże "P" i popędzimy do przodu.
Jak się dało zacząć grać bez Żurawia, tak mam nadzieję, że Maaskant przejrzy na oczy i w następnym meczu zamiast Boukhariego wejdzie Wilk. I tylko gdzie tu ew. miejsce dla Riosa? No cóż... Tym lepiej, jak będzie za dużo dobrych i w formie niż za mało.
A! I jeszcze Cikos- wolę jego zdecydowanie bardziej od Branco.
Panie Cupiał, prosimy o środek obrony. To na pewno. Gdyby nie MARIO dziś, byłoby ubogo.
A teraz trzeba wyluzować, przypomnieć sobie, że różowo jeszcze nie jest i czekać spokojnie na kolejne mecze.
Dziękuję, dobranoc.
PS. Wisła z Krakowa, to Lechii druga połowa!!