Wyświetl pojedynczy post
Markus
Senior Member
 
 
Od: 11.2002
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2142
Stary 21.10.2010, 14:14
W kwestii krytykowania zagranicznych trenerów przez polskich "fachowców" typu Lenczyka - to zwykła zawiść i strach o własne stołki. Żaden polski trener nie będzie popierał zatrudniania coachów z zagranicy, bo są dlań konkurencją do posad. A nasi szkoleniowcy doskonale zdają sobie sprawę z własnej słabości, zacofania, nie nowoczesnych metod itd. itp. - każdy, lub prawie każdy zawodowo nadaje się "do odstrzału" z zacofanym warsztatem i brakiem realnych sukcesów. Żaden polski trener nie jest naprawdę uznaną na świecie marką. Polski piłkarz zwykle niewiele umie nie tylko dlatego, że jest leniwy, gnuśny i ćwiczy w marnych warunkach - także dlatego, że nasza rodzima "myśl szkoleniowa" nie ma mu za wiele do zaoferowania od trampkarza aż po seniora. Takie są fakty.

Polscy trenerzy doskonale wiedzą, że ze swoim warsztatem nie wytrzymają zagranicznej konkurencji, więc walczą z nią wszelkimi dostępnym sposobami, także "faulując" i pieprząc głupoty. Ja już momentami nie mogę ich słuchać. Zresztą, podobnie robią też piłkarze w stosunku do zagranicznej konkurencji.

A jeśli chodzi o Maaskanta, to ma on jeszcze trudniejsze zadanie z innego powodu. On jest ze świata, gdzie normalnie gra się atak pozycyjny i na nim można opierać taktykę gry. I chce to tu też robić. Gdyby to "odpaliło", Wisła taktycznie zmiażdżyłaby ligę. Tyle, że pewnie nie rozumiał, iż polski piłkarz w ogóle nie wie, co to jest atak pozycyjny. Musi się go uczyć od podstaw także dzięki naszej rodzimej myśli trenerskiej, dla której to również Yeti - czyli stwór, który podobno istnieje, ale o którym nikt nie wie, jak wygląda. Oto jest najlepsza "cenzurka" wartości pracy naszych rodzimych Lenczyków, Engelów i pozostałych Kaczmarków.

Tu dochodzi jeszcze jeden problem: bo nawet jeśli jakiś polski piłkarz załapie, o co chodzi, to sztuką będzie zmuszenie go do WYSIŁKU we wdrażaniu strategii gry na boisku. Bo atak pozycyjny wymaga ruchu, kreatywności i aktywności JESZCZE ZANIM BĘDZIE SIĘ PRZY PIŁCE. A w słowniku polskich piłkarskich "profesjonalistów" nie występuje zwrot "wysiłek", "ciężka praca", "bieganie" nawet wtedy, gdy piłka znajduje się w odległym sektorze boiska.

Więc wszystko idzie naprzód ciężko jak cholera.
Ostatnio edytowane przez Markus : 21.10.2010 o godz. 14:17.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze
"
Odpowiedz cytując