SeQ napisał(a):

Wszystko fajnie, ale tą ironię mogłeś sobie mimo wszystko jednak darować. Perfidnie uderzasz bezpośrednio w samych piłkarzy, a to przecież nie ich wina, że przyszło im grać w klubie, w którym presja wyniku jest i będzie zawsze, bez względu na jakiekolwiek zawirowania... Sami sobie chyba kontraktu nie wyczarowali w jakiś magiczny sposób?
Zresztą FraMat naprawdę ma wiele racji. Zgoda, Brożek rzeczywiście jest w chwili obecnej naszym jedynym pełnoprawnym napastnikiem, więc Maaskant zupełnie nie ma w przodzie pola manewru. Tyle, że od Pawła mamy chyba prawo wymagać więcej, bo sam nas do tego przyzwyczaił - toż to przecież dwukrotny zdobywca tytułu króla strzelców. A od pewnego czasu jego gra naprawdę pozostawia wiele do życzenia.
Narzekasz na to, że nasze akcje kończą się przeważnie przed polem karnym. I zapewniam Cię, że będą się tak kończyły, dopóki Paweł nie zda sobie w końcu sprawy, że jako napastnik (zwłaszcza w ustawieniu, którym Wisła gra) musi cały czas biegać w poprzek boiska i lawirować pomiędzy obrońcami, by odciągać ich od pomocników albo też wymusić prostopadłe podanie. Granie tyłem do bramki i oczekiwanie na podanie do nogi naprawdę nie ma tutaj racji bytu, bo to w ogóle nie powoduje tworzenia żadnych groźnych sytuacji bramkowych.
Brożek fajnie zaczął ostatni mecz - biegał, walczył o główki, ale to trwało raptem może przez pierwsze 15 minut, a to niestety za mało, by zmęczyć stoperów rywala... Jestem święcie przekonany, że gdyby się tak szybko nie zniechęcił, to zapewne partnerzy kilka niezłych sytuacji, by mu z biegiem czasu w końcu wypracowali. Garguła przegląd pola ma znakomity, co zresztą niejednokrotnie zademonstrował w spotkaniu z Górnikiem, a Boukhari - co by o nim nie powiedzieć - też potrafi przecież posłać dokładne podanie. Zauważ, że to nie są nasi jedyni pomocnicy odpowiedzialni za etap konstruowania akcji.
Nastał ciężki okres dla Wisły, ale to też jest według mnie pewnego rodzaju próba charakteru dla nas, kibiców. Gramy kiepsko, wyniki są żenujące, to niezaprzeczalne fakty. Osobiście wierzę jednak, że w końcu zaczniemy zdobywać bramki i ciułać te punkty, a na koniec sezonu załapiemy się na miejsce przynajmniej w pierwszej połowie tabeli. I choć rozum absolutnie tego nie popiera, to serce podpowiada mi, że już niedługo Biała Gwiazda znów rozbłyśnie i drużyna zacznie grać tak, jak wszyscy byśmy chcieli - zarówno efektownie, jak i efektywnie. A malkontentom radzę przypomnieć sobie, że: "po burzy słońce wychodzi zza chmur (...)" - ZAWSZE!
P!
|
Amen bracie. Dodam tylko od siebie ze ta sytuacja moze tez pokazac ile jest tych prawdziwych kibicow na dobre i na zle a ilu jest kibicow sukcesu.
szprotson napisał(a):

Framat - a dlaczego nie weźmiesz pod uwagę tego że Nawałka Brożka dość dobrze zna, i dał podwojone krycie i ciągły pressing? Pomijając to, że i tak Paweł zszedł po piłke z 4,5 razy a w poprzednich meczach nawet tego nie robił.
Adaś wiedział że zagramy 1 atakującym i go zneutralizował.
Ja z niego świętego nie robię, ktoś tam wcześniej pisał że nie walczy nie absorbuje obrońców przeciwnika, zgadzam się, to nie jest już młody Paweł Brożek tylko teraz jest już stary Paweł Brożek, pomijając to że wkroczył w najlepszy wiek dla snajpera. Tylko że wszyscy w lidze go już znają,wiedzą jak sie zachwouje itd, chociaż jak dla mnie i tak jest progres w jego grze od czasów kontuzji w meczu z Bełchatowem.
|
Lubie czytac Twoje wpisy ale tym razem mala polemika. Do pierwszej czesci, skoro Brozek mysli na boisku i zna sie z Nawalka od lat (w koncu to Nawalka braci sciagnal do Wisly) to mogl chyba sam nad tym pomyslec i zmienic cos w swojej grze tak aby zaskoczyc przeciwnika. Nie twierdze ze jest tepy ale czasami wydaje mi sie ze za wolno przetwarza pewne informacje i wnioski jakie sie nasuwaja.Ale i tak lepszego napadziora na dzisiaj nie mamy
Co do drugiej czesci to tez nie do konca sie zgadzam. Pomijajac wiek, to ze wszyscy go juz znaja to nie ma znaczenia. Przeciez sa ligowcy co graja dluzej niz On a strzelaja az milo, pierwszy z brzegu przyklad to Frankowski, lata ma swoje, w Naszej lidze juz troche gra, ba wszyscy wiedza jak lubi strzelac (chodzi o slynna podcinke) a jednak nie radza sobie z Nim. Brozek z Nim mial dlugo przyjemnosc cwiczyc i nic sie nie nauczyl a i sam tez jkaby troche osiadl na laurach. Jednak zgadzam sie z Twoja opinia ze w koncu chyba cos drgenlo i oby to byl staly progres.