Cytat:
Rozwijając nieco wątek 'skąd się to u mnie wzięło', cóż.. Mogę się mylić, ale jednak wydaje mi się, że Vrdoljak się rozegrał i zaczął robić różnicę. Pokazują to trzy ostatnie mecze - Lech, Widzew (był), Lechia (nie). W najbliższych meczach jeszcze będzie, wyleci gdzieś koło meczu z Wisłą. Zobaczymy, generalnie to ostatnia nadzieja
|
Jako ze jestes Legionista to pozwole sobie wybudzic Ciebie z Twojego pieknego snu

Na wstepie powiem tak, oczywiscie mozliwe jest ze nagle Legia czy Wisla zaczna wygrywac i na koniec sezonu ktoras z tych ekip zdobedzie Mistrza czy zajmie miejsce pucharowe ale mysle ze obecnie nie ma po prostu na to zadnych przeslanek, tzn jest jedna znana gadka, "Wisła i Legia zawsze sa mocne i kiedys musza zaskoczyc". Tyle.
I tak analizujac, co sezon jest to samo, po prostu oszukiwanie sie ze bedzie lepiej, dobrze lub zajebiscie. Ciagle gdy tylko mamy pretekst do tego aby sobie wmowic ze czekaja nas lepsze czasy to to robimy. I tak patrzac na Legie: w tamtym sezonie jesli dobrze pamietam tez sie jeszcze przy koncowce sezonu lubiliscie oszukiwac ze moze Mitrz, moze puchary. W tym sezonie jak bylo? Osuzkiwanie sie ze nowy stadion bedzie sila Legii, ze zaciag takich zajebistych gwiazd, ze kasa na transfery, pozniej jak juz liga ruszyla to oczywiscie z kolejki na kolejke jest nadzieja ze wreszcie cos zaskoczy, ze sie przelamia, ze tylko jedno zwyciestwo i napewno po tym zwyciestwie klub musi zaczac grac dobrze (a co bylo po jakims tam zwyciestwie na wyjezdzie? Wciry od Belchatowa u siebie, a co bylo po kolejnym zwyciestwie? wciry od Lechii u siebie

), fajnie tez poosuzkiwac sie ze w przerwie na reprezentacje druzyna sie zgra, ze po 2 tyg treningow bedzie super (patrz Wisla - Gornik 0:1). To tak po krotce bez wielkiej analizy. Prawda jest taka ze nie ma realnych przeslanek ze nasze kluby zaczna grac przyzwoicie, na miare oczekiwan. Lecz jak mowie oczywiscie to nie jest niemozliwe.
Nie odmawiam nikomu oszukiwania sie, w sumie to jest taki urok kibicow, patrzy sie slepo w swoj klub i jest sie z nim na dobre i na zle ale moze lepiej byloby sie obudzic z tych zludnych nadzieji zeby w przyszlosci sie nie rozczarowac i po prostu przyjmowac wyniki w lidze z lekkim dystansem. Ja czesto dochodze do wniosku ze ch.j z wynikami, nie MP sa wazne tylko dobra zabawa na trybunach bo to chociaz jest zalezne od nas samych a nie od gwiazdorkow.