|
źródło: interia.pl
Amerykański bokser Shannon Briggs, który mocno ucierpiał w sobotniej przegranej walce z Witalijem Kliczką o mistrzostwo świata WBC w wadze ciężkiej, czeka na operację na oddziale intensywnej terapii szpitala w Hamburgu.
Według niemieckich mediów, Briggs doznał wstrząsu mózgu, ma złamany nos i kości pod oczami oraz uraz mięśnia ramienia. Jeden z dzienników podał, że po walce bokser zasłabł w toalecie.
Sporo krytycznych słów padło pod adresem brytyjskiego sędziego Iana Johna-Lewisa, który nie przerwał jednostronnego pojedynku.
czytaj dalej
- Nie rozumiem, dlaczego potyczka toczyła się na pełnym dystansie, skoro Briggs otrzymał tak wiele uderzeń - powiedział były mistrz Europy zawodowców i dawny rywal Przemysława Salety Niemiec Luan Krasniqi.
- Gdyby Shannon był moim zawodnikiem, nie pozwoliłbym mu dłużej rywalizować niż dziesięć rund. Efekt przyjętych ciosów jest taki, że prawdopodobnie już nigdy nie będzie tym samym Briggsem - przyznał szkoleniowiec Kliczki Fritz Sdunek.
Oberwało się też trenerowi pokonanego boksera Hermanowi Caceido, który najwyraźniej zapomniał rzucić ręcznik na ring.
W sobotni wieczór w Hamburgu broniący tytułu Kliczko wyprowadził ponad 700 ciosów, z których 300 doszło celu. Amerykański pretendent był znacznie mniej skuteczny - 316/73. Ukrainiec wygrał w obecności 14,5 tysiąca kibiców (przed telewizorami było 13,3 mln) na punkty 120:107, 120:107, 120:105.
Nieźle poobijany jest Briggs, widać że chłop jest twardy bo mimo takich ciosów nie poddał walki. Jednak nie wiadomo czy nie przypłaci tego pojedynku swoim zdrowiem...
|