PiotrG napisał(a):

Żeby zbudować drużynę potrzeba czasem nie tylko okresu przygotowawczego, ale nawet sezonu. To nie manager w fifie, że "trener" sam może grać.
Wisła w dzisiejszym meczu prezentowała się lepiej niż w meczu ze Śląskiem. Piłkarze wreszcie potrafili wymieniać ze sobą podania, problem był jednak w stworzeniu sobie akcji strzeleckiej, a te, które mieliśmy (a było ich 2 czy 3) niestety zmarnowaliśmy, czy raczej obrońcy Górnika potrafili je przerwać na chwilę przed strzałem.
Nie mogę po tym meczu powiedzieć, że nie widziałem w drużynie ambicji czy zmiany koncepcji gry - bo i to i to było. Do tego zespół podciągnął się kondycyjnie, jeszcze w meczu ze Śląskiem w 60 minucie większość piłkarzy ledwo dyszała, dzisiaj zapieprzali do ostatniej sekundy na pełnych obrotach, aż miło było na to patrzeć.
Zespół ma problem najprawdopodobniej w psychice, mentalności, a dzisiaj zderzyli się z murem Nawałki w Zabrzu - Górnik świetnie się bronił i wykorzystał jedną z dwóch okazji, które mu się nadarzyły.
Naszemu atakowi (i całemu zespołowi) brakuje mentalności zwycięzcy. Od ponad roku gramy piach, od początku tego roku nie mieliśmy serii zwycięstw. Mechanizm musi zaskoczyć, aby zespołowi grało się lżej, aby mogli pokazać na co ich stać. Tutaj już rola nie tyle trenera, co piłkarzy, aby sami w siebie uwierzyli i każdy z osobna potrafił wziąć ciężar odpowiedzialności, jednocześnie czerpiąc radość z gry, tak jak robią to piłkarze Jagiellonii.
Maaskant tłumaczy im jak mają grać, trenuje ich kondycyjnie i podciąga technicznie. Jednak jeśli piłkarze sami z siebie nie zechcą być drużyną, to żaden trener nie pomoże. Oni chyba widzą jak mają grać, jednak nie do końca tą metodę rozumieją.
Dzisiaj pokazali, że mają kondycję i umiejętności do tego, aby wygrać. Nie pokazali jednak, że wygrać potrafią.
Ja na razie jestem optymistą, wierzę, że po roku klęsk wkrótce nadejdzie przełamanie.
Maaskant względem przygotowania piłkarzy zrobił więcej, niż Skorża w okresie zimowym i Kasperczak w okresie letnim razem, co według mnie widać. Mimo że strasznie boli, jak widzi się porażki Wisły, to należy zachować przytomność umysłu, a nie krzyczeć, aby wyrzucać trenera, który dostał zadanie niemożliwe do zrealizowania w tak krótkim czasie.
|
Podpisuje się pod tym.Zmiana trenera nic nie da.Być może przyjdzie nowy, jeden, dwa mecze się ułożą i wszyscy oszaleją z zachwytu, ale w dłuższej perspektywie takie triki nie zadziałają
w futbolu fuksem to można wygrać mecz, dwa - jakiekolwiek osiągnięcia to tylko ciężka praca
Nawet gdyby ten sezon miał być powtórką tego 8 miejsca, to warto być cierpliwym.2 czy 8 to tak na prawdę dla tak utytułowanego klubu jak nasz - na dziś to żadna różnica.
Trza myśleć przyszłościowo i nadal jestem przekonany że z Maaskantem powinno się udać choć boję się że nie dotrwa on do wiosny a jak dotrwa to z bardzo osłabioną pozycją.