Wyświetl pojedynczy post
polska.mysl.szkoleniowa
Senior Member
 
Od: 03.2009

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1986
Stary 17.10.2010, 21:43
Był etap, że narzekano, że drużyna została rozbita. Potem pojawił się lament, że w miejsce solidnych sprowadzono niedoświadczonych. Jak się szybko okazało - zupełnie przypadkowych. A kilka tygodni później wiadomo już było, że słabych - zawodników. Wreszcie, zwracano uwagę na niedotrenowanie i złe przygotowanie fizyczne ekipy i że współodpowiedzialni (sztab szkoleniowy) nie ponieśli konsekwencji i nie zostali wymieni na fachowców. Wydawałoby się, że wszystko krzyczy: jest źle, będzie źle - i to jeszcze długo - potrzeba długofalowej pracy z zespołem, żeby z dołka się wydostać.

Teraz pojawił się człowiek, który tego wyzwania się podjął, ale ledwie zaczął, a już chcecie rozliczać go z tego, co zastał. Czy to jego wina? Dobre ekipy zgrywają się miesiącami. M I E S I Ą C A M I. A co dopiero taka banda nieodpowiedzialnych ludzi : ) - niedobranych pod względem umiejętności i psychiki.

Maaskant potrzebuje czasu. To on jest trenerem, a nie my, więc ten czas mu dajmy. Ponieważ jesteśmy niecierpliwi, to dajemy mu czas do końca sezonu. Niech pokaże, co potrafi. Do tego czasu jest nietykalny.

Ale nie oznacza to wcale, że nie należy obserwować i oceniać jego posunięć. Trafnie podsumował te dotychczasowe Wolfy, który zwrócił uwagę na źle dobraną taktykę. Podobno dobrego trenera poznaje się po tym, że dobiera taktykę pod zawodników - a nie na odwrót. Nasz uparł się, że na siłę wpasuje Wiślaków w ten źle, nie na miarę, skrojony garnitur. A przecież, tak, jak gruba, nieopalona dziewczyna nie założy na przyjęcie nawet najlepszej, najdroższej czerwonej sukni z głębokim dekoltem; tak nieutalentowani piłkarze nie poradzą sobie w najbardziej wymagającym, choć atrakcyjnym i nowoczesnym systemie piłkarskim.

Mnie nie spodobało się, że drużyna przerwała zgrupowanie w Zakopanem, żeby rozegrać charytatywny mecz koszykarski. Nie należę ani do hitlerowców, którzy zamknęli by bogu ducha winnych ludzi w piłkarskim obozie koncentracyjnym (tylko dlatego, że kibicuję swojej drużynie); ani tym bardziej do ignorantów, którzy nie doceniają piękna i potrzeby takich przedsięwzięć - ale tak fajne, ciepłe i wesołe wiślackie spotkanie należało zorganizować tuż przed lub po wyjeździe - a w górach zostać dłużej i wykonać mikrocykl kondycyjny. Nie, nie zajechać, a podrasować. Nie takie rzeczy widział piłkarski świat - tak zarówno ten cywilizowany, jak i zdziczały i improwizowany na wschód od Odry.

Z niecierpliwością oczekuję postępów i zmian w Wiśle. Zmian na lepsze.

Pozdrawiam.
Odpowiedz cytując