Pracowałem keidyś jakos doradca finansowy potem jako agent ubezpieczeniowy. Te dwie fuchy nie wiele sie różnią od siebie. Trzeba dzwonić, umawiać spotkania, chodzić na nie i sprzedawać, sprzedawac i jeszcze raz sprzedawać. Sprzedałes to fajnie jak nie to znowu dzwonienie umawianie spotkan itd. Praca nie lekka, trzeba umieć sie przyzwyczaić do bardzo częstych odmów czy to na propozycje spotkania czy już gotowej oferty. Ciągła huśtawka nastrojów, bo raz sie coś fajnie sprzeda a potem dwa tygodnie nic, potem znowu coś wpadnie a potem znowu lipa. Zarobki w zdecydowanej większości oparte o prowizje ze sprzedaży.Czyli raz można zarobic pare k a raz ledwo na zus styknie (bo przynajmniej ja tak miałem ze miałem swoją działalność i umowę agencyjną z firmą) Czasami do tego dochodza premie (zależy od firmy) ale tylko jak cos oczywiście wcześniej sprzedasz i osiągniesz jakieś progi sprzedaży. Trzeba miec dużo samozaparcia, jeszcze więcej automotywacji, cierpliwość, no i dobre kontakty, czyli najpierw znajomych a potem jakies kontakty od nich dalej. Generalnie zasada jest taka że obdzwaniasz ok 25 osób umawia sie 4-5 a kupi coś jedna.
Powodzenia
Aha plusem w niektórych firmach są przeważnie darmowe szkolenia (czasem nawet tyogdniowe) wyjazdy na szkolenia itd, na których to cozywiście szkolenia i egzaminy schodza na plan dalszy
